René van der Gijp uważa, że holenderskie kluby trenują w niewłaściwy sposób. Były reprezentant kraju jest zdania, że współczesne zespoły zbyt mocno koncentrują się na zapobieganiu kontuzjom, co – paradoksalnie – przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Jako przykład takiego podejścia analityk wskazuje wprost Feyenoord.
– Moim zdaniem Feyenoord ma sztab liczący osiemnaście osób – zaczyna Van der Gijp w podcaście KieftJansenEgmondGijp. – Czterech analityków danych, trzech fizjoterapeutów, dwóch lekarzy, trener przygotowania motorycznego, do tego dron unoszący się nad boiskiem… Nie trzeba robić tego wszystkiego.
Aby wzmocnić swoją tezę, Van der Gijp odwołuje się do zagranicznych realiów. – W Anglii i Niemczech po prostu trenuje się na maksa, a u nas ćwiczy się głównie po to, żeby się nie nabawić kontuzji. Co dziwne, właśnie od tego człowiek łapie urazy – stwierdza były pomocnik, który w przeszłości występował m.in. w PSV Eindhoven i reprezentacji Holandii. Jego zdaniem w Kraju Tulipanów wyraźnie przekroczono granicę zdrowego rozsądku.
– Chodzi mi o jedno: to wszystko poszło za daleko. Feyenoord może mieć nad boiskiem drona, ale na razie widzę przede wszystkim piłkarzy, którzy oddają piłkę rywalom i grają w złym kierunku – podsumowuje Van der Gijp, nie szczędząc krytycznych uwag pod adresem rotterdamskiego klubu.
Komentarze (0)