Jeśli Feyenoord chce zrobić kolejny krok naprzód, potrzebuje lepszego bramkarza – uważa Robert Maaskant, który w ostrych słowach ocenił występy Timona Wellenreuthera. Mimo zwycięstwa 2:1 nad Telstarem oraz kilku istotnych interwencji niemieckiego golkipera, analityk przekonuje, że latem w Rotterdamie powinna rozpocząć się dyskusja o obsadzie pozycji numer jeden.
Wellenreuther rozegrał przeciwko Telstarowi swoje 33. oficjalne spotkanie w tym sezonie. W trakcie meczu wyróżnił się między innymi skuteczną obroną przy podkręconym strzale Nökkviego Thórissona. W programie FC Rijnmond prowadzący Bart Nolles stwierdził nawet, że bramkarz „znajduje się w znakomitej formie”. Maaskant nie podziela jednak tego entuzjazmu.
– W ogólnym rozrachunku Feyenoord ma w nim solidnego bramkarza, ale nie wyjątkowego – ocenił były trener m.in. RBC Roosendaal, Wisły Kraków, NAC Breda i FC Groningen. – Uważam, że z lepszym golkiperem klub łatwiej kwalifikowałby się do Ligi Mistrzów. Owszem, przeciwko Telstarowi miał kilka fantastycznych interwencji, ale zakładam, że każdy bramkarz w Eredivisie jest w stanie obronić takie piłki.
Analityk rozwinął swoją myśl, podkreślając, że poziom rozgrywek narzuca określone standardy. – Niezależnie od tego, czy grasz w Telstarze, Feyenoordzie czy PSV – są piłki, które bramkarz na poziomie Eredivisie po prostu musi wybronić. Wellenreuther to robi i jest dobrym bramkarzem, nie zrozumcie mnie źle. Jednak jeśli Feyenoord chce się rozwijać, potrzebuje lepszego zawodnika na tej pozycji. Wkrótce klub będzie miał nowego dyrektora technicznego, więc to temat, którym zapewne się zajmie – dodał, nawiązując do spodziewanego zatrudnienia Keesa van Wonderena.
29-letni Wellenreuther, urodzony w Karlsruhe i mający w CV m.in. występy w Schalke 04 czy Anderlechcie, rozgrywa swój czwarty sezon na De Kuip. Do Feyenoordu trafił w 2022 roku na zasadzie wypożyczenia, a rok później został wykupiony na stałe z belgijskiego klubu.
Minionego lata wydawało się, że może stracić miejsce w składzie na rzecz Justina Bijlowa, wychowanka Feyenoordu i wieloletniej „jedynki” rotterdamskiego zespołu. Ostatecznie jednak trener Robin van Persie ponownie postawił na Niemca. Zimą Bijlow przeniósł się do Genoi, co sprawiło, że Wellenreuther stał się niekwestionowanym numerem jeden między słupkami Feyenoordu.
Komentarze (0)