Były bramkarz Ronald Waterreus zauważa, że PSV rozwija się na wielu płaszczyznach i traktuje to jako wyraźny sygnał dla Feyenoordu. Jego zdaniem obecna, piętnastopunktowa przewaga PSV nad Feyenoordem w tabeli nie jest przypadkiem, lecz efektem konsekwentnej polityki i decyzji, które w Eindhoven przynoszą korzyści na różnych poziomach.
Były reprezentant zwraca uwagę m.in. na plany dotyczące stadionu PSV, gdzie Philips Stadion ma zostać rozbudowany z 35 do 55 tysięcy miejsc do 2030 roku. Według Waterreusa pokazuje to, że PSV myśli przyszłościowo, podczas gdy Feyenoord – jego zdaniem – od lat tkwi w tym samym miejscu, jeśli chodzi o sprawy stadionowe.
Waterreus w swojej analizie nie szczędzi ostrych słów i uważa PSV za obecnie dominujący klub w Holandii. – Ajax i Feyenoord nigdy już nie dogonią PSV – napisał na łamach De Limburger. – Chciałem w tym miejscu napisać o Feyenoordzie i Ajaksie, o klasyku, który w niedzielne popołudnie bardziej przypominał parodię meczu. Ironia polega jednak na tym, że sam wynik już przed spotkaniem był niemal sprawą drugorzędną.
Nie szczędzi też komentarzy na temat sytuacji w Rotterdamie. – W Rotterdamie od pół wieku mówi się o nowym stadionie. W Eindhoven ten stadion za cztery lata po prostu będzie stał. Na Arenie decyduje Jordi Cruijff. Człowiek bez znaczącego dorobku jako dyrektor techniczny. Gdyby nazywał się Henk de Bruin, prawdopodobnie byłby dziś taksówkarzem albo kierownikiem magazynu w hurtowni ryb w Voerendaal. Pozostaje tylko czekać na kolejny kryzys i towarzyszącą mu walkę frakcji w Amsterdamie.
Krytyka polityki i Van Persiego
Waterreus podkreśla, że w Eindhoven kluczowe stanowiska zajmują – jego zdaniem – kompetentne osoby, a struktura piłkarska funkcjonuje tam bardzo dobrze. W odniesieniu do Feyenoordu jest jednak krytyczny, także wobec zatrudnienia Robina van Persiego na stanowisku pierwszego trenera.
– Gdyby nie nazywał się Van Persie, Robin prowadziłby dziś drugi zespół Willem II albo PEC Zwolle. Tyle że jego zwolnienie, które obiektywnie byłoby jedyną słuszną decyzją, automatycznie pociągnęłoby za sobą upadek jego przełożonych i zaufanych ludzi. Przywiązani do swoich stanowisk, wybierają więc mniejsze zło. W Ajaksie i Feyenoordzie panuje, krótko mówiąc, polityka zamiatania problemów pod dywan.
Komentarze (0)