Forma ofensywna Ayase Uedy, który jeszcze niedawno uchodził za motor napędowy ataku na De Kuip, stała się głównym tematem dyskusji w holenderskich mediach sportowych. Choć 27-letni reprezentant Japonii wciąż formalnie otwiera ligową klasyfikację strzelców, jego dyspozycja po przerwie zimowej budzi uzasadniony niepokój. Statystyki napastnika są nieubłagane – w 2026 roku Ueda oddał zaledwie dwa celne strzały w rozgrywkach ligowych.
Głos w sprawie pogarszającej się skuteczności Japończyka zabrał Roy Makaay. Legendarny snajper, który w swojej bogatej karierze reprezentował barwy takich klubów jak Bayern Monachium czy właśnie ekipy z Rotterdamu, dostrzega głęboki regres.
– Przed przerwą zimową prezentował się oczywiście bez zarzutu, choć trzeba pamiętać, że brakowało mu goli w tych najważniejszych starciach, a w europejskich pucharach trafił do siatki tylko raz. Dwa celne uderzenia w ostatnich sześciu meczach to wynik zdecydowanie poniżej standardów, jakich oczekuje się od snajpera topowej drużyny w Holandii. Liczby po prostu nie kłamią – ocenił surowo emerytowany napastnik w rozmowie ze stacją ESPN.
Makaay, dysponujący ogromnym doświadczeniem z boisk Bundesligi i La Liga, doskonale rozumie psychologiczny ciężar strzeleckiej niemocy. Sam mierzył się z podobnym wyzwaniem podczas występów w Bawarii.
– Doświadczyłem tego w barwach Bayernu Monachium. Pamiętam, że zwłaszcza niemiecka prasa z niemal aptekarską precyzją odliczała mi każdą minutę bez zdobytej bramki. Na szczęście miałem w sobie dość samokrytycyzmu, by wiedzieć, czy dany występ był w moim wykonaniu dobry, czy nie. Wartości napastnika nie zawsze powinno się oceniać wyłącznie przez pryzmat goli – wspomina Makaay.
Ekspert zauważa jednak istotną różnicę między jego dawną sytuacją a obecnym położeniem podopiecznych Robina van Persiego. O ile Bayern Makaaya potrafił seryjnie wygrywać mimo jego indywidualnej blokady, o tyle dzisiejszy Klub Ludu znajduje się w znacznie trudniejszym położeniu.
– Moja drużyna mimo wszystko regularnie punktowała. W takim scenariuszu trenerowi znacznie łatwiej jest zaufać napastnikowi i zostawić go w wyjściowym składzie. Obecnie Feyenoord radzi sobie wyraźnie gorzej niż w pierwszej części sezonu. Widać, że Ueda jest ogromnie uzależniony od postawy swoich kolegów z zespołu. Zresztą, to dotyczy każdego gracza na tej pozycji – nikt nie jest w stanie wygrywać meczów w pojedynkę – wyjaśnia były reprezentant Holandii.
Mimo narastającej presji, Makaay odradza wykonywanie gwałtownych ruchów czy zmian w systemie treningowym. Jego zdaniem kluczem jest powrót do sprawdzonych schematów.
– Jeśli będziesz trzymał się swoich boiskowych nawyków i rutyny, bramka w końcu padnie. Trener Robin van Persie daje mu kredyt zaufania, ale to nie on będzie wykańczał akcje na murawie. Ten obowiązek spoczywa wyłącznie na barkach zawodników – podsumował.
Komentarze (0)