Transfer Keesa van Wonderena na stanowisko dyrektora technicznego Feyenoordu definitywnie nie dojdzie do skutku. Jak informuje „Algemeen Dagblad”, główny trener Robin van Persie oraz kandydat na nowego dyrektora nie zdołali wypracować wspólnej koncepcji codziennej współpracy w klubie, co ostatecznie przekreśliło szanse na finalizację rozmów.
Kulisy negocjacji w ostatnich tygodniach przybliżył klubowy dziennikarz Mikos Gouka. – Van Wonderen, w towarzystwie swojego agenta Freda van der Hoorna, odbył serię spotkań z dyrektorem generalnym Dennisem te Kloese oraz klubowym prawnikiem Jorisem van Benthem. Omówiono wszystkie kluczowe kwestie: zakres kompetencji, wynagrodzenie, politykę transferową oraz długość kontraktu – relacjonuje.
– Po zakończeniu tego intensywnego etapu rozmów naturalnym krokiem było także spotkanie z głównym trenerem, Robinem van Persiem. Na wstępie wydawało się, że Van Wonderen i Te Kloese osiągnęli porozumienie w najważniejszych punktach. Sytuacja zmieniła się jednak po rozmowie z Van Persiem.
- Różnice w postrzeganiu codziennej praktyki współpracy między przyszłym dyrektorem technicznym a trenerem okazały się nie do pogodzenia. Van Persie co prawda uznaje, że rozdzielenie podwójnej roli pełnionej dotąd przez Te Kloese jest dobrym rozwiązaniem, lecz mimo to współpraca z wybranym kandydatem rozpadła się tuż przed finiszem negocjacji – czytamy.
56-letni Van Wonderen, były reprezentant Holandii i w przeszłości szkoleniowiec m.in. Go Ahead Eagles oraz Heerenveen, miał jasno określoną wizję swojej roli w Rotterdamie.
– Chciał wprowadzić Feyenoord na lepsze tory, będąc bardzo blisko drużyny. Zamierzał osobiście obserwować dynamikę między zawodnikami a sztabem szkoleniowym: uczestniczyć w odprawach, treningach i wewnętrznych spotkaniach. Krótko mówiąc, uważał, że dyrektor techniczny powinien być bezpośrednio zaangażowany w funkcjonowanie pierwszego zespołu i sztabu. Van Persie patrzył na to inaczej.
Jak dodaje AD, były napastnik tymczasem preferuje model, w którym dyrektor techniczny zachowuje większy dystans wobec codziennej pracy drużyny — podobnie jak miało to miejsce w poprzednich latach. Dla Dennisa te Kloese oznacza to powrót do punktu wyjścia. Choć — jak podkreślono — ma on żałować fiaska rozmów z Van Wonderenem, nie zdecydował się forsować swojego stanowiska wbrew wątpliwościom trenera.
Poszukiwania odpowiedniego kandydata, określanego jako „igła w stogu siana”, rozpoczynają się więc na nowo. Człowiek, którego Te Kloese uważał za właściwego następcę, nie mógł objąć funkcji w kształcie, jaki sam uznawał za niezbędny — i ostatecznie wycofał się z projektu.
Komentarze (0)