Podobnie jak pogoda w Holandii, także forma drużyn w trakcie sezonu Eredivisie potrafi zmieniać się z tygodnia na tydzień. Jednak różnica między Feyenoordem z września a tym z początku stycznia jest na tyle wyraźna, że zaczyna budzić realny niepokój. Jesienią zespół nie zachwycał estetyką gry i również notował sporo strat, lecz zachowywał organizację, a przede wszystkim budował wiarę we własne możliwości. Dziś, po meczu z Heerenveen, z tamtej stabilności pozostało niewiele.
Na boisku widać było brak pewności w podstawowych działaniach. Niewielu piłkarzy potrafiło przyjąć piłkę z przekonaniem i szybko wybrać właściwe rozwiązanie. W programie „Dit was het Weekend” eksperci nie mieli wątpliwości co do oceny występu Feyenoordu. Kees Kwakman rozpoczął analizę bez ogródek: – Uważam, że to był naprawdę słaby mecz. Szczególnie w pierwszych trzydziestu minutach było mnóstwo strat. W drugiej połowie Feyenoord wyraźnie się cofnął, dlatego Heerenveen w pełni zasłużenie doprowadziło do remisu.
Były zawodnik zwrócił uwagę na zmianę stylu gry w porównaniu z poprzednimi miesiącami. – Feyenoord grał dziś znacznie bardziej zachowawczo. Jeśli zespół cofa się głębiej, kluczowe jest, by napastnik potrafił utrzymać się przy piłce. Z reguły radzi sobie z tym całkiem nieźle, ale tym razem kompletnie nie było go w meczu – ocenił Kwakman, odnosząc się do postawy Ayase Uedy.
Jednocześnie podkreślił, że problemy nie ograniczały się do jednego zawodnika. – Skrzydłowi również praktycznie nie istnieli w ofensywie. Borges i Sauer stworzyli bardzo niewiele. Sauer strzelił wprawdzie gola i miał jedną dobrą akcję, natomiast Borges był zupełnie niewidoczny. Jeśli do tego Ueda pozostaje bez wpływu na grę, Feyenoordowi robi się coraz trudniej – tłumaczył.
Jeszcze ostrzej sytuację ocenił Kenneth Perez, który dostrzegł powtarzające się schematy i te same błędy. – Van Persie podkreślał, że pierwsza połowa była w porządku: że nie było zagrożenia i że zespół miał kontrolę zgodnie z założeniami. Dla mnie Feyenoord wyglądał jednak bardzo przeciętnie. Oddali inicjatywę rywalowi, bali się grać do przodu i w ten sposób sami sprowadzili na siebie kłopoty. Timber także zagrał bardzo słabo – zaznaczył.
– Nie było pressingu na piłkę, a w posiadaniu brakowało przekonania, by realnie postawić Heerenveen pod ścianą. Można by jeszcze powiedzieć: „Cofamy się i spróbujemy ukłuć z kontry”, ale Feyenoord nie był groźny nawet w ten sposób. W zasadzie każdy element ich gry był dziś poniżej standardu. Trudno mi sobie wyobrazić, by po takim meczu można było zyskać pewność siebie. A do tego jeszcze wypadł Read na prawej obronie – a przecież był prawdziwym powiewem świeżości – dodał Perez.
Kwakman poszedł o krok dalej, wskazując na szerszy kontekst i odpowiedzialność sztabu. – Van Persie jest początkującym trenerem i w wielu kwestiach wycofuje się z tego, co wcześniej zapowiadał. Sami ściągnęli na siebie tę całą biedę – to wygląda naprawdę amatorsko. Timber też nie przypomina już samego siebie. Mam nadzieję, że przynajmniej zdążył podpisać gdzieś dobry wstępny kontrakt – podsumował gorzko.
Komentarze (0)