Go Ahead Eagles wzmocniło kadrę Jadenem Slorym. Klub z Deventer już dwukrotnie wcześniej próbował wypożyczyć skrzydłowego z Feyenoordu, jednak dopiero za trzecim podejściem udało się osiągnąć porozumienie. Tym razem wszystkie strony doszły do zgody, a młody zawodnik przenosi się do Go Ahead z jasnym celem: regularnie grać i rozwijać się poprzez boiskową praktykę.
Sam Slory z dystansem i szczerością podchodzi do swojej dotychczasowej przygody w Feyenoordzie. Po występie przeciwko AZ jego rola w zespole znacząco się zmniejszyła, co do dziś budzi różne interpretacje. – Niektórzy powiedzą, że to było przez tamten błąd. Inni uznają, że w klubie takim jak Feyenoord konkurencja jest czymś naturalnym – mówi w rozmowie z De Stentor. – Trudno mi jednoznacznie wskazać przyczynę. Nie rozmawiałem o tym wewnętrznie. Na tym poziomie każda pomyłka jest natychmiast karana, a z perspektywy czasu być może wyszło mi to nawet na dobre.
Istotnym czynnikiem przy wyborze Go Ahead Eagles była dla Slory’ego osoba trenera Melvina Boela. Obaj znają się od wielu lat, jeszcze z czasów młodzieżowych. – Znam go od trzynastego roku życia. Jako czternastolatek mogłem kiedyś pojechać z nim, gdy prowadził zespół do lat 17, i od tamtej chwili po prostu między nami zaiskrzyło – wspomina piłkarz. – Potrafi być wobec mnie wymagający, ale jest też realistą. Doskonale wie, co potrafię, a nad czym muszę jeszcze pracować, by stać się lepszym zawodnikiem.
Skrzydłowy podkreśla również swoją elastyczność na boisku. W poprzednich klubach często zmieniał stronę gry, występując zarówno na lewym, jak i prawym skrzydle. – W Dordrechcie i Feyenoordzie regularnie rotowałem między stronami, co bywało nawet tematem dyskusji z trenerami. Wiele zależy od przeciwnika. Czasami wciąż szukam optymalnej pozycji dla siebie, ale najważniejsze jest to, by być na murawie. Nie mam jednej, sztywnej preferencji – zaznacza.
Z transferu Slory’ego zadowolony jest także pion sportowy Orłów. Dyrektor techniczny Marc van Hintum podkreśla, że klubowi udało się pozyskać zawodnika o cechach coraz rzadziej spotykanych we współczesnym futbolu. – To dla nas bardzo ważne wzmocnienie. Pracowaliśmy nad tym od dłuższego czasu, bo klasyczny skrzydłowy to dziś niezwykle trudna pozycja do obsadzenia. Tacy zawodnicy znikają, zastępowani przez cofniętych pomocników. My szukaliśmy piłkarza z szybkością i umiejętnością gry w głębi pola, a takich jest coraz mniej. Jeśli już się pojawiają, są coraz drożsi – wyjaśnia.
Komentarze (0)