Wesley Sneijder i Ruud Gullit ostro skrytykowali w poniedziałkowy wieczór w programie Rondo spotkanie Feyenoordu z Ajaksem. Zdaniem analityków mecz na De Kuip stał na wyjątkowo niskim poziomie, a największym problemem był brak jakości, intensywności i odwagi po obu stronach.
Sneijder nie pozostawił złudzeń w swojej ocenie. – To był najgorszy Klasyk, jaki kiedykolwiek widziałem. Nie było w nim absolutnie nic. W pewnym momencie miałeś nadzieję choćby na jakąś przepychankę albo cokolwiek, co by się wydarzyło. Brakowało mocy, to naprawdę było nic – rozpoczął.
Gullit od razu się z nim zgodził: – Mówiliśmy to już przed meczem: to starcie kulowego z niewidomym, takie miałem odczucie. Bardzo źle się na to patrzyło.
Gullit zwrócił również uwagę na poziom gry z piłką. – Brakowało jakości w operowaniu piłką, dobrego uwalniania się spod pressingu i właściwego budowania akcji. To było straszne.
Sneijder podchwycił temat: – Zaskoczyło mnie, że od sześćdziesiątej minuty pojawiło się tyle urazów mięśniowych, było widać skurcze. Nie wyglądało to tak, jakby mecz był rozgrywany w wysokim tempie. To musi mieć związek ze stresem. Wiesz, u kogo było to szczególnie widoczne? U Youriego Baasa. Zazwyczaj ma dobre podanie wprowadzające, które prawie zawsze dochodzi do adresata. Przez pierwsze trzydzieści minut nie trafiło ani jedno. To było dla mnie bardzo zaskakujące.
Gullit widział przede wszystkim dwa zespoły, które bały się przegrać. – Miałem wrażenie, że oba bardziej grały o to, by nie przegrać, niż by wygrać. Publiczność była cicha? Oni też patrzyli na to z niedowierzaniem.
Sneijder zakończył swoją wypowiedź cyniczną uwagą na temat Raheema Sterlinga, który ponownie nie zdołał przekonać do siebie w Feyenoordzie.
– Jedynym plusem był lewoskrzydłowy – powiedział ironicznie. – To nie wyglądało dobrze, panowie. Trochę szkoda mi takiego zawodnika jak Sterling. Widać, że próbuje, a wtedy nic z tego nie wychodzi. Nie jestem pewien, czy on jeszcze to ma, choć oczywiście mu tego życzę. Być może był zbyt długo poza grą i traktuje to jako odbudowę. Czy dostanie czas? Możliwe też, że przygotowują go pod przyszły sezon, ale za takie występy – zwłaszcza przy tak dużym nazwisku – jest się rozliczanym.
Komentarze (0)