Zagraniczne media szeroko przyjrzały się sylwetce Raheema Sterlinga oraz jego drodze prowadzącej do Feyenoordu. W analizie opublikowanej przez The New York Times opisano, w jaki sposób 31-letni zawodnik – po długim okresie bez stałego miejsca w składzie Chelsea – konsekwentnie pracował nad powrotem do optymalnej formy fizycznej i mentalnej. Tymczasowy kontrakt podpisany w Rotterdamie ma stać się dla niego początkiem nowego etapu kariery.
Sterling zadebiutował w reprezentacji Anglii w listopadzie 2012 roku jako 17-latek i z czasem wyrósł na ważnego kadrowicza, notując 82 występy i zdobywając 20 bramek. Po raz ostatni zagrał na mundialu w Katarze w grudniu 2022 roku, w ćwierćfinale przeciwko Francji. Turniej został dla niego przerwany przez włamanie do domu, po którym tymczasowo wrócił do Anglii. Miesiąc później doznał pierwszej w karierze poważnej kontuzji mięśniowej. Od tego momentu w ciągu dwóch i pół roku rozpoczął zaledwie 57 spotkań, co wyraźnie zahamowało jego wcześniejszy, niemal nieprzerwany rozwój.
Autorzy analizy cofają się również do jego młodości w londyńskiej dzielnicy Brent. Jako chłopiec miał trudności z komunikacją i kontrolowaniem emocji. Mentor Clive Ellington próbował budować jego pewność siebie poprzez odgrywanie scenek sytuacyjnych. – Wiesz przecież, że jako profesjonalny piłkarz musisz umieć mówić, Raheem? – powtarzał mu. Sterling wolał jednak przemawiać na boisku. Gdy Ellington po raz pierwszy zobaczył go w grze, był pod ogromnym wrażeniem. – Widziałem znakomitego piłkarza. Nie wiedziałem, czy inni są tak słabi, czy on aż tak dobry.
Mimo talentu młody zawodnik zmagał się z przeciwnościami. Frustrował się, gdy rzadko dostawał piłkę, a informację o konieczności opuszczenia amatorskiego klubu z powodu przejścia do profesjonalnej akademii przyjął bardzo emocjonalnie. – Leżał na ziemi i wołał: „Nie lubisz mnie”. Nie wiedział, co go czeka – wspomina Ellington. Dzięki wsparciu matki między czternastym a szesnastym rokiem życia stał się jednak znacznie pewniejszy siebie.
W ostatnich latach Sterling intensywnie pracował nad przygotowaniem fizycznym z trenerem motorycznym Benem Rosenblattem, byłym szkoleniowcem reprezentacji Anglii. To sam piłkarz skontaktował się z nim, chcąc zadbać o szybkość, dynamikę i wytrzymałość biegową. – To fenomen. Niesamowicie przygotowany fizycznie zawodnik – podkreśla Rosenblatt. Jego zdaniem Sterling należy pod względem atletycznym do absolutnej światowej czołówki. – Umiejętność sprintu z piłką niemal tak szybko jak bez niej oraz późnej, gwałtownej zmiany kierunku biegu jest czymś wyjątkowym.
Nawet w trakcie urazu ścięgna podkolanowego nie przerywał pracy treningowej. – W ciągu miesiąca zbudowaliśmy trzy kilogramy masy mięśniowej w górnej części ciała. Motywacja zawodnika – jak zaznacza Rosenblatt – pozostaje niezmiennie ogromna. – Nie da się pracować tak ciężko jak on, jeśli naprawdę nie kocha się futbolu.
Nawet w dni przeznaczone na odpoczynek Sterling spędzał około czterdziestu minut dziennie na rowerze, dbając o kondycję. – Jego twarz zaczyna promienieć, gdy mówi się o ponownym zdobywaniu bramek, grze w miejscu, gdzie czuje się kochany, i byciu częścią drużyny emanującej radością.
Poza karierą sportową Sterling angażuje się w działalność własnej fundacji, wspierającej młodzież m.in. w Brent i Manchesterze. Ellington, obecnie przewodniczący rady tej organizacji, podkreśla, że piłkarz pozostał wierny sobie. – Nie jest typem gwiazdy, która uważa, że już wszystko osiągnęła. Szanuję jego fach, jest fenomenem, ale nie zawsze sam dostrzega, jak wiele dokonał.
Transfer do Feyenoordu ma pokazać, czy Sterling zdoła tchnąć nowe życie w swoją karierę. Zagraniczne media kreślą obraz zawodnika, który – z dala od blasku reflektorów – metodycznie przygotowywał powrót na najwyższy poziom. Na De Kuip otrzyma szansę, by ponownie się zaprezentować. Jego największe marzenie? Znów znaleźć się w kręgu zainteresowań selekcjonera reprezentacji Anglii, dodano w analizie na koniec.
Komentarze (0)