Najważniejsze były trzy punkty. Jednak sposób, w jaki Feyenoord odniósł zwycięstwo nad Excelsiorem, ponownie pozostawił niewiele powodów do optymizmu. Również w programie Studio Voetbal nie brakowało krytycznych uwag pod adresem gry rotterdamskiego zespołu, choć pojawił się też jeden jaśniejszy akcent – odrodzenie Ayase Uedy.
– To był powtarzający się obraz: słabo, ociężale i z niewielką pewnością siebie – podsumował występ Feyenoordu przeciwko Excelsiorowi Wim Kieft. – Jedyną zaletą jest teraz to, że mają napastnika, który znów strzela gole. Tacy zawodnicy potrafią mieć decydujące znaczenie pod koniec sezonu. Wiem oczywiście, że to było przeciwko Excelsiorowi, ale uważam, że był niezwykle czujny. Miał swoją szybkość i widać było u niego pewność siebie, bo tydzień wcześniej też zdobył dwie bramki. Grał z dużą swobodą. Biorę pod uwagę poziom Excelsioru, ale Ueda wrócił. To daje nadzieję na resztę sezonu.
Zwycięstwo nad Excelsiorem było ważne, zwłaszcza po remisie 3:3 z NAC tydzień wcześniej. Jeroen Stekelenburg zauważył jednak, że Feyenoord w Bredzie prezentował się lepiej niż w miniony weekend. Kieft podzielił tę opinię. – Każde wybicie bramkarza Excelsioru było szansą. Absolutnie nie wyglądało to lepiej. Gra się nie kleiła, ale zdobyli dwie bramki. To właśnie napastnik robi różnicę.
Sterling wciąż szuka swojego miejsca
Duże znaczenie miała również asysta Raheema Sterlinga. Mimo to Anglik wciąż nie prezentuje poziomu, na jaki liczy Feyenoord.
– Miałem wrażenie, że nie zawsze był rozumiany przez kolegów – stwierdził Boudewijn Zenden. – W pewnym momencie wykonał bardzo dobre wejście w pole karne, ale nie dostał piłki. W innym zespole prawdopodobnie by ją otrzymał. Widzę zawodnika, który wciąż szuka swojej gry. Były dwa momenty, kiedy pokazał, że ma w sobie jakość. Raz przyjął piłkę krótko i szybko uderzył, ale bramkarz obronił. A przy asyście: odwrócenie się z piłką, natychmiastowe dostrzeżenie wolnej przestrzeni i zagranie z wyczuciem. Ueda potrafi to wykorzystać.
– Wiecie, co mnie w tym dziwi? – wtrącił Pierre van Hooijdonk. – Grał na tak wysokim poziomie, z dużo lepszymi piłkarzami niż ci, z którymi występuje teraz. A mam wrażenie, że jeśli przez dziesięć minut nie dostaje piłki, to też mu to odpowiada. Nie widzę w nim tej chęci zaznaczenia swojej obecności, tego podejścia: podajcie mi piłkę, bo jestem Raheem Sterling i byłem jednym z najlepszych piłkarzy w Anglii. Taki zawodnik powinien w Feyenoordzie wyróżniać się jakością. Tymczasem nie widzę, by wszyscy myśleli: gdzie jest Sterling, bo to on powinien mieć piłkę.
Zdaniem Zendena to również jest część problemu z jego „poszukiwaniem” właściwej roli. – Jaka właściwie jest jego rola? Gra przy linii czy bardziej schodzi do środka? Czasami porusza się jak półdziesiątka. Jeśli jednak stoi w tej strefie, drużyna musi być do tego dostosowana. Wtedy wszyscy powinni wiedzieć: gramy ze Sterlingiem między liniami, więc tam powinna trafiać piłka. A tak się nie dzieje. Mam wrażenie, że trochę błąka się po boisku. Dość często po prostu spaceruje – z tym też się zgadzam. Wykona kilka kroków, żeby wywrzeć pressing, a potem znów trochę odpuszcza.
Komentarze (0)