Gill Swerts do dziś z sentymentem mówi o Rotterdamie i Feyenoordzie, traktując je jako swój drugi dom. Choć Belgowi nie udało się na stałe przebić do pierwszego zespołu z De Kuip, lata spędzone w akademii odcisnęły na nim trwałe piętno. Jak podkreśla w rozmowie z Perspectief Magazine, to właśnie tamten okres i otoczenie miały kluczowe znaczenie dla jego rozwoju – zarówno sportowego, jak i osobistego.
Swerts urodził się w Brasschaat, tuż przy granicy z Antwerpią, i wychowywał się w rodzinie z czwórką dzieci. Już jako bardzo młody zawodnik znalazł się na radarze Feyenoordu, choć pierwszy transfer nie doszedł wówczas do skutku. – Jako jedenastolatek już wcześniej zwróciłem na siebie uwagę podczas turnieju w Rotterdamie-Kralingen, w którym grał mój klub Beveren. Mój ojciec uznał jednak, że jestem jeszcze za młody – wspomina.
Do przeprowadzki doszło kilka lat później, gdy miał czternaście lat. Zaproszenie do Rotterdamu zrobiło na nim natychmiastowe wrażenie. – Feyenoord zaprosił mnie na rozmowy i razem z rodzicami pojechaliśmy w środę do Rotterdamu. Kiedy wjechaliśmy na teren Varkenoord, byłem od razu przekonany. To była bardzo prosta decyzja – relacjonuje. W młodzieżowych drużynach grał m.in. z Robinem van Persiem, Thomasem Buffelem, Leonardo i Saïdem Boutaharem. – Byłem otoczony dobrymi piłkarzami. Podczas turnieju w Irlandii wypadłem bardzo dobrze. Zauważył to Henk van Stee, który był dla mnie ważną postacią w tamtym okresie, i przyspieszył mój awans – dodaje.
Codzienne dojazdy z Belgii nie wchodziły w grę, dlatego Swerts zamieszkał u rodziny goszczącej w Rotterdamie. – Wszystko było podporządkowane temu, by brać na siebie większą odpowiedzialność i szybciej dorosnąć, stać się samodzielnym – mówi. Jak podkreśla, właśnie to środowisko miało ogromny wpływ na jego kształtowanie. – Z domu wyniosłem określone normy i wartości, a w Feyenoordzie nauczyłem się, że ciężka praca nigdy nie czyni cię gorszym.
Ostatecznie nie udało mu się jednak na trwałe zaistnieć w pierwszym zespole. Rozegrał siedemnaście spotkań, lecz trafił na okres zmian w klubie. – Trener Bert van Marwijk nie chciał, żebym grał w Eerste Divisie, ściągnął mnie z powrotem, mówiąc: „zobaczymy, jak to się potoczy”. Niestety w tamtym czasie młodzież dostawała mniej szans, a uwaga była skierowana na zawodników z zagranicy. W takich warunkach bardzo trudno było się przebić – ocenia.
Gdy wygasał jego kontrakt młodzieżowy, rozmowa z władzami klubu potoczyła się inaczej, niż się spodziewał. – Zarabiałem praktycznie nic, więc sądziłem, że zaproponują mi lepszą umowę. Tak się nie stało. Pięciominutowa rozmowa, podczas której usłyszałem, że nie jestem drugą ani trzecią opcją i mogę odejść – wspomina bez ogródek.
Po rozstaniu z Feyenoordem jego kariera nabrała rozpędu. Grał w ADO Den Haag, a następnie zaliczył trzy bardzo udane sezony w Vitesse, gdzie został wybrany piłkarzem roku. Ta droga zaprowadziła go również do debiutu w reprezentacji Belgii. Później sięgnął po mistrzostwo kraju z AZ Alkmaar pod wodzą Louisa van Gaala. – To był pierwszy trener, którego spotkałem, a który zwracał uwagę zarówno na proces, jak i na indywidualny rozwój zawodnika. Nauczyłem się od niego bardzo dużo – przyznaje.
Swerts wrócił jeszcze do Feyenoordu na zasadzie wypożyczenia, lecz kontuzje nie pozwoliły mu rozwinąć skrzydeł. – Czułem, że przez dłuższy brak gry nie osiągam odpowiedniego poziomu. Potem zerwałem ścięgno Achillesa i długo pauzowałem. To nie potoczyło się tak, jak Leo, Mario i ja sobie wyobrażaliśmy – mówi. Mimo to jego stosunek do klubu pozostał niezmienny. – Tak, jestem Belgiem, ale Rotterdam to mój drugi dom. W kluczowych latach mojego rozwoju osobistego tam mieszkałem, trenowałem i grałem na Varkenoord. To mnie ukształtowało.
Po zakończeniu kariery piłkarskiej Swerts obrał drogę trenerską. Pracował w akademii Royalu Antwerp, prowadząc różne zespoły młodzieżowe i systematycznie robiąc kolejne kroki w klubowej hierarchii. W sierpniu 2023 roku podjął stanowisko w Belgijskim Związku Piłki Nożnej, rozpoczynając pracę z młodzieżowymi reprezentacjami. Obecnie pełni funkcję selekcjonera kadry Belgii do lat 21.
Komentarze (0)