Po projekcji kilku efektownych materiałów wideo podsumowujących najważniejsze momenty 2025 roku oraz nagrania, na którym Peter Houtman odbiera Trofeum Willema van Hanegema, podczas noworocznego przyjęcia na scenie pojawił się Dennis te Kloese. Dyrektor generalny Feyenoordu odniósł się do narastających napięć i niepokoju panujących obecnie wokół klubu.
Na podium zabrakło Robina van Persiego. Jak wyjaśnił Te Kloese, absencja trenera była podyktowana koniecznością przygotowań do czwartkowego spotkania. – Dzisiaj był bardzo zajęty. Uważam, że jest silny i wszyscy wiedzą, że ma mocny charakter. Jestem jednak przekonany, co zresztą jest zupełnie normalne, że obecna sytuacja nie pozostaje dla niego obojętna. Z pewnością ma to na niego wpływ – powiedział dyrektor, odnosząc się do tego, jak szkoleniowiec radzi sobie z aktualnymi problemami zespołu.
– Dla mnie również nie byłoby uczciwe twierdzić, że wyniki są mi obojętne. To byłoby wręcz bardzo złe – kontynuował Te Kloese. – Kiedy cztery lata temu dostałem szansę pracy w tym klubie, łatwiej było mi patrzeć na pewne kwestie z większym dystansem. Teraz, gdy jestem tu dłużej i poczucie przynależności do Feyenoordu dosłownie wchodzi mi pod skórę, byłoby czymś złym, gdyby rezultaty nie miały na mnie żadnego wpływu. Nie ma też sensu wyliczać wyłącznie pozytywów – trzeba twardo stąpać po ziemi i zaakceptować fakt, że nie wszystko funkcjonuje tak, jak powinno.
Obecne wyniki sportowe, jak podkreśla Te Kloese, nakładają na klub obowiązek poszukiwania rozwiązań. – Ważne jest, aby wobec całej organizacji emanować pewnym spokojem, ale w gruncie rzeczy chodzi o jedno: znaleźć wyjście z tej sytuacji. Jest jasne, że pod względem sportowym nie jest dobrze, co tym bardziej zaskakuje w kontekście oczekiwań, jakie powstały po starcie sezonu. Trudno jednoznacznie wskazać przyczynę. Wygląda na to, że to splot kilku czynników, w tym również kwestii naszej dyspozycji fizycznej.
– Uważam, że nie zawsze podejmowaliśmy właściwe decyzje i biorę za to odpowiedzialność – przyznał Te Kloese, wyraźnie nawiązując do problemów kadrowych oraz obsady niektórych pozycji. – Na początku sezonu wydawało się, że wszystko mamy poukładane, po czym Beelen łamie nogę. To nie jest szukanie wymówek, ale jego zmiennik, Malcolm Jeng, zrywa ścięgno Achillesa na nierównej murawie. Z drugiej strony wyniki są po prostu słabe i nie mogę wykluczyć, że po dokładnych analizach dojdzie do zmian.
– W pewnym momencie zespół wchodzi w fazę, w której brakuje pewności siebie. Na boisku nie widać odpowiedniej hierarchii, a nieobecność kogoś takiego jak Trauner jest bardzo dotkliwa. Co można z tym zrobić? Nie da się go po prostu wystawić do gry, więc trzeba szukać zawodnika, który wniesie na murawę podobną hierarchię i przywództwo.
Krytyka nieobecności i podwójna rola
Dennis te Kloese odniósł się również do krytyki dotyczącej jego nieobecności w klubie podczas urlopów i podróży służbowych, podkreślając, że nie ma to wpływu na politykę transferową Feyenoordu. Niedawno znów znalazł się pod ostrzałem mediów i kibiców po trzytygodniowym wyjeździe do Meksyku, z czym jednak się nie zgadza. Na wstępie poruszył temat swojej podwójnej funkcji w strukturach klubu.
– Ten temat zawsze wraca i zbyt łatwo byłoby wskazywać palcem na naszego menedżera technicznego – powiedział podczas noworocznego spotkania. – Już to wyjaśniałem: ostatecznie bardzo wiele spraw trafia na moje biurko i wcale od tego nie uciekam. Równie uproszczone byłoby twierdzenie, że to właśnie dzięki tej podwójnej roli znaleźliśmy się w dobrym miejscu pod względem transferów i finansów. To rzeczywiście ogrom obowiązków i mówię to zupełnie szczerze.
Te Kloese nie chce obecnie twierdzić, że obecny model nie działa, ale jednocześnie nie wyklucza przekazania funkcji dyrektora technicznego, jeśli okaże się to konieczne. – Byłoby niesprawiedliwe wobec ludzi pracujących w pionie sportowym – odpowiedzialnych zarówno za akademię, pierwszy zespół, jak i wypożyczenia – gdybym powiedział, że to nie funkcjonuje. Pracuje tu wielu bardzo kompetentnych ludzi wspierających dyrekcję. Uważam jednak, że w takich momentach trzeba krytycznie spojrzeć również na samego siebie, na swoją rolę i zakres obowiązków.
– Nie ma tu żadnych świętych krów. Nie mogę być sędzią we własnej sprawie, ale jeśli dla Feyenoordu lepsze byłoby rozdzielenie moich funkcji, to dlaczego miałbym tego nie zrobić? Jeżeli to służy klubowi, nie powinno być nad czym się zastanawiać.
Podczas domowego meczu z FC Twente Te Kloese nie było na stadionie, ponieważ w trakcie przerwy zimowej przebywał w Meksyku. – Nie było mnie też na spotkaniu z Heraclesem, nie pamiętam nawet, jaki wtedy padł wynik. Nie mogę powiedzieć, że to mnie nie rusza. Sinisterra, Paixão, Giménez, Wieffer, Carranza, Targhalline i Valente – to zawodnicy, którzy zostali sprowadzeni lub sprzedani podczas mojej „nieobecności”. Wtedy też nie było mnie w klubie. W Meksyku jest normalnie dostęp do internetu. Przepraszam za ostry ton, ale kiedy przez tydzień byłem we Włoszech, również sfinalizowaliśmy transfer Giméneza.
– Jego agent przyjechał wtedy do mojego miejsca wypoczynku, poszliśmy na kolację i stamtąd dopięliśmy całą transakcję – kontynuował, przytaczając przykład. – Nie byłem też obecny przy badaniach medycznych, bo od tego są inni ludzie. Bez mojego udziału podpisał kontrakt. Nie chodzi o unikanie odpowiedzialności, ale ta praca trwa 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Nie ma tu świąt i nie ma na co narzekać – gdy coś się dzieje, trzeba reagować. Dotyczy to nie tylko mnie, ale bardzo wielu osób w klubie.
Te Kloese odniósł się również do doniesień o rzekomej sprzeczce pomiędzy Robinem van Persiem a Quintenem Timberem po niedzielnym meczu derbowym ze Spartą Rotterdam. Trener Feyenoordu przed spotkaniem publicznie wyraził niezadowolenie z nastawienia pomocnika, a po porażce 3:4 sam Timber skrytykował 42-letniego szkoleniowca. Media informowały, że po meczu doszło do kłótni w szatni.
– Byłem w szatni. Nie robię tego zawsze, ale ostatnio częściej – powiedział Te Kloese w rozmowie z Algemeen Dagblad. – Dla mnie obowiązuje zasada: co wydarzy się w Vegas, zostaje w Vegas. Ale tutaj to nigdy nie działa.
Dyrektor generalny i techniczny Feyenoordu nie chciał szerzej komentować tej sprawy. – To nie do mnie należy, by się na ten temat wypowiadać – stwierdził. Zauważył jednak, że atmosfera w szatni nie jest obecnie idealna. – Nie mogę powiedzieć, że wszystko wygląda wspaniale. Oczywiście to też nie jest dobre. Są jednak sprawy, które muszą pozostać wewnątrz klubu. Tego nie będę omawiał z mediami.
Po porażce ze Spartą pojawiły się również plotki, jakoby kilku zawodników miało być skonfliktowanych z Van Persiem. Te Kloese stanowczo temu zaprzeczył. – Nie, nie. Nie sądzę, żeby tak było.
Komentarze (0)