Marco Timmer w ostrych słowach skrytykował Feyenoord oraz pierwszego szkoleniowca zespołu, Robina van Persiego. Dziennikarz Voetbal International mówi wprost o kryzysie, który – jego zdaniem – był do przewidzenia, i poddaje w wątpliwość zarówno funkcjonowanie trenera, jak i decyzje personalne czy układ sił w klubie z De Kuip. W jego ocenie odpowiedzialność nie ogranicza się wyłącznie do ławki trenerskiej, ponieważ w tle pojawia się również rola dyrektora generalnego Dennisa te Kloese.
Timmer nie owija w bawełnę. – To katastrofa, to była zapowiedziana katastrofa! Widziałem Feyenoord w meczu na Galgenwaard – w drugiej połowie przeciwko Utrechtowi nie stworzyli kompletnie nic. Oglądałem ich z Go Ahead, grających przeciwko dziesięciu zawodnikom. To było dramatyczne. Widziałem spotkanie z Telstarem. A gdy patrzę, jak Van Persie się prezentuje, jak się zachowuje przy linii i co robi na boisku, nie da się tego logicznie wytłumaczyć. To przestaje mieć jakikolwiek sens. On tłumaczy to tak, jakbyśmy wszyscy byli szaleni – stwierdził.
Były wybitny napastnik reprezentacji Holandii, dziś 42-letni szkoleniowiec, objął zespół w trudnym momencie sezonu, ale według Timmera jego decyzje tylko potęgują chaos. Autor wskazuje m.in. na brak Jordana Bosa na lewej obronie, co – jego zdaniem – było podyktowane koniecznością zapewnienia minut Raheemowi Sterlingowi. – Uważa, że jesteśmy zbyt surowi wobec „Raheema The Dream”, ale w tej chwili to raczej Raheem Koszmar. Przecież każdy to widzi! Nie można udawać, że to my zwariowaliśmy. Trzeba grać o zwycięstwo i dokonywać zmian po to, by wygrać. To jeszcze nie jest Sterling-zbawiciel, który czyni zespół lepszym. Sliti i Borges siedzą na ławce, a są w pełni gotowi do gry. To zupełnie nielogiczne – podkreślił.
Zdaniem Timmera w drużynie, która wyraźnie utraciła pewność siebie, brakuje klarowności oraz przywództwa. – Gdy pracujesz z zespołem zniszczonym mentalnie, bez wiary we własne możliwości, powinieneś podejmować oczywiste, stabilizujące decyzje. Trzeba dać piłkarzom punkt odniesienia, a nie sprawiać, że grają jeszcze gorzej – a właśnie to wydarzyło się wczoraj. Każdy to widzi. Jedyną rzeczą, która jeszcze broni Van Persiego, są zwycięstwa z niżej notowanymi rywalami. Ten zespół ma zbyt dużo indywidualnej jakości, by takie mecze przegrywać – ocenił.
Problemy – według dziennikarza – widoczne są również na murawie. – W drużynie nie ma lidera. Hwang znów musiał zacząć na ławce, najwyraźniej coś było na rzeczy. Van Persie popełnił niewiarygodnie wiele błędów charakterystycznych dla początkującego trenera i teraz ponosi ich konsekwencje. Gdy masz na boisku przywódcę, a takim był Timber – naprawdę bardzo dobry piłkarz i kapitan – zawodnicy go słuchają. Teraz wszystko się rozsypało. Wellenreuther? Gdy patrzy się na niego i na Hadj Moussę, widać, że to nie funkcjonuje tak, jak powinno. A za to ostatecznie odpowiada trener – zaznaczył.
Na koniec Timmer odniósł się do sytuacji w klubowych gabinetach, w kontekście ewentualnego przyjścia Keesa van Wonderena. – Jeśli spróbujesz wejść w jego sytuację, to przecież trudno cokolwiek z tego zrozumieć. Co masz zrobić, jeśli nie otrzymasz formalnego podtrzymania? Gdybym był Van Wonderenem, powiedziałbym jasno: jestem tu szefem pionu technicznego i budujemy ten klub na nowo. Ale to możliwe tylko wtedy, gdy masz realną władzę. Bez niej nie masz nic do powiedzenia – stwierdził.
Dziennikarz widzi też bezpośrednie powiązanie pozycji Van Persiego z osobą dyrektora generalnego. – Van Persie wciąż tu jest tylko dlatego, że jest tu Te Kloese – i dlatego, że nazywa się Van Persie. Każdy inny trener zostałby już dawno zwolniony z Feyenoordu. Te Kloese doskonale wie, że jeśli Van Persie będzie musiał odejść, on sam również znajdzie się pod ogromną presją. Właśnie w takim rozkroku znajduje się dziś ten klub. To cud, że utrzymują drugie miejsce – i to mówi więcej o reszcie stawki niż o nich. Van Persie nie podejmuje logicznych decyzji – podsumował Timmer.
Komentarze (0)