Dzięki wyjazdowemu zwycięstwu 1:0 nad FC Utrecht Feyenoord na razie utrzymuje drugie miejsce w tabeli. Sytuacja może się jednak szybko zmienić, ponieważ już w środę bezpośredni rywal – NEC – rozegra zaległe spotkanie z tym samym przeciwnikiem. W przypadku wygranej zespół z Nijmegen wyprzedzi rotterdamski klub. O walce o drugą lokatę w tabeli Eredivisie mówił w podcaście AD Voetbal dziennikarz Mikos Gouka, od lat śledzący poczynania Feyenoordu.
W Utrechcie Gouka obserwował, jak zwycięstwo Feyenoordu rodziło się w dużych męczarniach. – Przed przerwą Feyenoord był co prawda lepszy, ale po końcowym gwizdku można powiedzieć, że to Utrecht – grający przecież bardzo słabo – stworzył sobie najlepsze okazje. Na tej podstawie remis nie byłby niesprawiedliwy, choć Feyenoord dobrze pilnował prowadzenia 1:0 i nie pozwalał rywalom na zbyt wiele. Przetrwali dwa bardzo niebezpieczne momenty. Utrecht przez pewien czas grał w dziesiątkę, więc nie miałem już wrażenia, że wyrównanie faktycznie padnie. To jednak był słaby mecz. Jeśli będziesz grał w ten sposób, w ostatnich dwunastu kolejkach jeszcze stracisz punkty – ocenił.
Zdaniem klubowego obserwatora istnieje jednak także inne spojrzenie na obecną sytuację. – To może być początek serii lepszych wyników, a wtedy sposób, w jaki ją rozpocząłeś, przestaje mieć większe znaczenie. Feyenoord znajduje się teraz w fazie, w której liczą się wyłącznie punkty – i to samo mówili po meczu sami piłkarze. Gdy rozejrzysz się wokół, widzisz, że Ajax stracił nieco dystansu, a takie zespoły jak Sparta również się nie zbliżyły. Tak właśnie by się stało, gdyby Feyenoord w Utrechcie przegrał – zauważył Gouka.
Choć odpadnięcie z Ligi Europy i krajowego pucharu było dla Feyenoordu rozczarowaniem, dziennikarz dostrzega w tym także pewien atut. – Na tym etapie sezonu drużyna gra już tylko raz w tygodniu. Wszyscy mają więcej czasu, by wrócić do pełnej sprawności i przystępować do meczów bez zmęczenia. Oznacza to na przykład, że wkrótce powinien wrócić Ayase Ueda.
Japoński napastnik, który do Rotterdamu trafił latem 2023 roku, zmaga się z tajemniczym urazem jeszcze od zimowej przerwy. Według Robina van Persiego nie jest to typowa kontuzja mięśniowa – to raczej dolegliwości i brak pełnej gotowości meczowej. Trener podkreślał, że nie chodzi o problem, który wykluczy go na długo. Prawdopodobnie w nadchodzący weekend znów pojawi się na boisku.
Choć Gouka jako głównego konkurenta przywołał przede wszystkim Ajax, w ligowej tabeli Feyenoord musi obecnie najmocniej oglądać się na NEC. – Widać, że w ostatnich tygodniach wszystko układa się tam po ich myśli. Muszą jednak utrzymać to jeszcze przez dwanaście spotkań. To możliwe, ale można odnieść wrażenie, że w pewnym momencie szczęście może się odwrócić. Wtedy zmienią się oczekiwania – z „można” zrobi się „trzeba”. Dla NEC może to być już zbyt duże obciążenie. Spośród zespołów ścigających PSV to drużyna z najbardziej wyrazistą koncepcją gry, ale w końcówce sezonu dochodzą też inne czynniki. Myślę, że NEC potrzebuje wyraźnej przewagi nad Feyenoordem i Ajaksem, by mieć pewność, że wytrzyma presję. Jeśli dojdzie do rywalizacji punkt za punkt, będzie to sytuacja bardziej naturalna dla Feyenoordu i Ajaksu niż dla NEC – podsumował.
Komentarze (0)