Dennis te Kloese i Mario Been raczej nie zostaną w przyszłości przyjaciółmi. Dyrektor generalny i techniczny Feyenoordu pojawił się w niedzielny poranek w studiu ESPN, gdzie musiał zmierzyć się z falą krytyki. Były piłkarz Feyenoordu nie potrafi zrozumieć między innymi sprowadzenia Gonçalo Borgesa, ale jego uwagi dotyczą przede wszystkim szerszego obrazu i obecnego kształtu kadry zespołu.
– Nie chodzi o konkretnego zawodnika ani o to, kto go rekomendował. To byłoby zbyt łatwe – odpowiedział poirytowany Te Kloese. – Przed Borgesem do klubu trafiali też inni piłkarze. Łatwo powiedzieć, że jeśli przeprowadzasz dziesięć transferów, to wszystkie mają okazać się sukcesem. Możemy równie dobrze porozmawiać o Readzie i Targhalline, których sprowadziliśmy za darmo. Albo o Uedzie, Valente i Hadj Moussie. Trzeba zachować odpowiednie proporcje.
Te Kloese nie zgadza się z opinią, że obecna kadra Feyenoordu prezentuje poziom niewspółmierny do budżetu, jakim klub dysponował latem ubiegłego roku. – Z najlepszymi intencjami budujesz sztab szkoleniowy, analizujesz dane i pomysły. Z piłkarzami wygląda to dokładnie tak samo. Oczywiście to rozczarowanie i nie zamierzam od tego uciekać, ale w przypadku Borgesa było siedemnaście pozytywnych raportów skautingowych. Jeśli wszyscy wskazują, że to odpowiedni zawodnik, to czy ja mam być tym, który mówi, że nie powinniśmy go sprowadzać?
Te Kloese odniósł się również do argumentu, że Borges nie dostaje wystarczająco dużo minut przez konkurencję w składzie. – To trochę tani argument, by mówić, że ktoś inny gra dobrze i dlatego on nie dostaje szans, ale trudno jest przebić się, gdy w drużynie są tacy zawodnicy jak Ueda czy Hadj Moussa – powiedział, zwracając uwagę na bardziej udane transfery. – Nie można więc obarczać pozostałych piłkarzy odpowiedzialnością za to, że mieli być tymi, którzy zrobią różnicę.
Rogier Meijer stanął natomiast w obronie Te Kloese w kontekście transferu Borgesa. – W czasach mojej pracy w NEC również analizowaliśmy Borgesa. Jego największe atuty miały polegać na asystach i indywidualnych akcjach, a nie na zdobywaniu bramek. Nie sądzę też, by w Feyenoordzie oczekiwano od niego goli, ale wydaje mi się, że liczono na większy wpływ pod względem kreatywności. Porto to także bardzo wysoki poziom, dlatego trzeba było ocenić, czy będzie w stanie wnieść coś do Feyenoordu. Na tym właśnie polega taka decyzja.
Komentarze (0)