Zamiast słońca i boisk w idealnym stanie – deszcz, wiatr i odwołane treningi. Feyenoord próbuje w Marbelli odnaleźć impuls do odbicia formy, lecz warunki w Andaluzji skutecznie komplikują realizację planów Robina van Persiego. To właśnie tutaj szkoleniowiec chciał położyć fundament pod końcowy zryw w lidze, który ma przynieść bezwzględnie wymagane drugie miejsce. Coraz wyraźniej widać jednak, że droga do celu może wymagać zmian – również personalnych, z opaską kapitańską włącznie, relacjonuje Mikos Gouka.
Czasem wystarczy krótka, trzeźwa obserwacja, by rozładować napięcie. Givairo Read, niemal gotowy do powrotu po długiej przerwie spowodowanej kontuzjami, spogląda na ulewę zalewającą wybrzeże Costa del Sol i wzrusza ramionami. – Lepsze to niż śnieg – rzuca bez większych emocji.
Ten krótki komentarz trafia do codziennego wideopodsumowania obozu, przygotowywanego przez klubowe media na potrzeby kanałów społecznościowych Feyenoordu. W tym tygodniu nie jest to jednak proste zadanie. Ośmiominutowe relacje z pobytu w Hiszpanii wypełniają głównie ujęcia z wnętrz. Bart Nieuwkoop rozciąga się przy futrynie, Sem Steijn i In-beom Hwang wykonują ćwiczenia siłowe na hotelowych schodach pod okiem Ricka Rietvelda i Jana Müllera z działu performance, a Jan Plug jako jeden z nielicznych decyduje się na kąpiel w lodowatym basenie na zewnątrz luksusowego Westin La Quinta Resort.
Obrazów z murawy jest jak na lekarstwo. Niedzielne opady okazują się na tyle intensywne, że perfekcyjnie utrzymane boiska La Quinta Football Center zamieniają się w grząskie połacie. Hiszpańskie służby meteorologiczne wydają dla regionu Marbelli ostrzeżenie drugiego stopnia. Prognozy mówią nawet o 80 milimetrach deszczu w krótkim czasie, do tego silne porywy wiatru i wysokie fale przy wybrzeżu. W tej sytuacji obie zaplanowane na niedzielę sesje treningowe zostają odwołane.
To poważny cios dla van Persiego, który na tydzień przed ligowym wznowieniem z Heerenveen chciał intensywnie popracować na boisku. – To nie Curaçao – zauważa Luciano Valente, określając temperaturę wody w basenie jako „absurdalną”.
Valente bezsprzecznie wyrasta na główną postać klubowych materiałów wideo. Kamery towarzyszą mu niemal wszędzie: przy podpisywaniu koszulek, podczas śniadania, sprintów między pachołkami czy rozmów z Tobiasem van den Elshoutem o wizycie w strefie wellness. Teraz czy po południu – to jedno z ważniejszych „dylematów” w Marbelli. Feyenoord wyraźnie opiera swój przekaz na pomocniku, który jeszcze w poprzednim sezonie reprezentował barwy FC Groningen, a w Rotterdamie błyskawicznie stał się pewnym punktem zespołu. Pobyt w Hiszpanii to dla niego nie tylko przygotowanie do drugiej części rozgrywek, ale również etap budowy formy pod kątem letniego mundialu w Ameryce Północnej.
Swoje mundialowe ambicje miał zapewne również Sem Steijn, gdy krótko po wakacjach debiutował w reprezentacji Holandii. Dziś jednak pomocnik z Hagi musi przede wszystkim ponownie ugruntować swoją pozycję w Feyenoordzie. Po problemach z mięśniem dwugłowym prezentuje się w Hiszpanii na zdrowego i gotowego, lecz coraz częściej pojawia się pytanie, czy pozostanie kapitanem zespołu.
Tuż przed świętami van Persie zaskakująco mocno chwalił Timona Wellenreuthera, który w meczu z FC Twente nosił opaskę kapitana. Trener określił niemieckiego bramkarza mianem „lidera” i podkreślał jego wpływ na drużynę. – Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak prezentuje się na odprawach, jak dobrze rozumie nasz sposób gry i potrafi przełożyć go na boisko. A także tego, jak bierze odpowiedzialność w trudnych momentach – mówił szkoleniowiec.
Te słowa brzmią jak zapowiedź możliwej korekty w hierarchii zespołu. Czy van Persie rozważa zmianę kapitana? – Każdą ważną decyzję będziemy omawiać – ucinał wcześniej spekulacje. Taki ruch oznaczałby jednak realną zmianę, na którą wielu kibiców mogłoby spojrzeć z ulgą. Trudno bowiem ignorować prostą zasadę: robiąc wciąż to samo, osiąga się te same rezultaty. A trzy zwycięstwa w ostatnich dwunastu meczach to bilans, który budzi niepokój.
Oczywiście sama zmiana opaski nie zamieni Feyenoordu z dnia na dzień w perfekcyjnie funkcjonującą maszynę. Każdy detal, który może przybliżyć utrzymanie drugiego miejsca – jedynego realnego celu na ten moment – ma jednak znaczenie.
Pomóc w odwróceniu trendu ma powrót Reada oraz zbliżający się, choć jeszcze nie natychmiastowy, comeback Jakuba Modera po operacji przepukliny. Na razie obaj, podobnie jak reszta zespołu, muszą zadowolić się treningami na siłowni, hotelowych schodach i w strefie wellness zamiast regularnej pracy na boisku, podsumował Gouka w swoim materiale na łamach Algemeen Dagblad.
Komentarze (0)