To był kolejny wyjątkowo trudny dzień dla Feyenoordu. Zespół Robina van Persiego przegrywał już 1:3, lecz dzięki dwóm znakomitym trafieniom Shaquela van Persiego zdołał wrócić do meczu. Tym większym ciosem okazał się fakt, że Sparta w ostatniej minucie spotkania zadała decydujący cios, odbierając gospodarzom choćby jeden punkt.
– To strasznie boli, nie potrafię tego wytłumaczyć – mówił wyraźnie poruszony Valente przed kamerami ESPN. – Stoję tu teraz i mam wrażenie, że cokolwiek powiem, zabrzmi źle. Trudno mi mówić o tym meczu. To za każdym razem bardzo boli, szczególnie w taki sposób.
Pomocnik Feyenoordu nie ukrywał, że drużyna znalazła się w bardzo trudnym momencie sezonu. – Jesteśmy po prostu w fatalnym okresie i ciężko jest nam się z niego wydostać, co znów dziś było widać. Nawet jeśli to zaufanie do siebie jest teraz niższe, potrafimy walczyć i wracać do gry. Każdy punkt jest dla nas w tej chwili na wagę złota, a my oddajemy go w tak naiwny sposób. To naprawdę bardzo wymagająca faza – podkreślał.
Największe pretensje Valente kierował pod adresem zespołu za zachowanie w samej końcówce spotkania. – Sposób, w jaki tracimy tego ostatniego gola, jest niedopuszczalny. Wszyscy jesteśmy ustawieni z przodu i nikt nie pilnuje zabezpieczenia z tyłu. Powinniśmy byli zadowolić się remisem. Skupiliśmy się wyłącznie na ataku i przez to straciliśmy kolejną bramkę. Zostaliśmy brutalnie ukarani – oceniał bez ogródek.
Na zakończenie zawodnik zwrócił uwagę na różnicę między okresem dobrej passy a obecnym kryzysem. – Gdy jesteś w dobrej formie i wygrywasz mecze, wszystko przychodzi naturalnie. Teraz masz poczucie, że musisz pracować znacznie ciężej na każdą bramkę i że nic nie chce się ułożyć po twojej myśli. W szatni po meczu było przez chwilę bardzo cicho – zakończył Valente.
Komentarze (0)