Luciano Valente nie owijał w bawełnę po bolesnej porażce Feyenoordu. Obraz małego chłopca w koszulce klubu z Rotterdamu, który po końcowym gwizdku szybko sięgnął po trykot FC Twente, stał się wymownym symbolem rozczarowania po słabym występie drużyny. Pomocnik przyznał, że widział to nagranie i w pewnym sensie rozumie reakcję młodego kibica.
– Ma rację. Od czego tu zacząć? Wpadliśmy w pewien rytm, w którym mimo trudnej gry zaczęliśmy zdobywać punkty. A dziś przyszedł pierwszy poważny test i okazało się, że w każdym aspekcie jesteśmy o krok za rywalem – powiedział w rozmowie z ESPN.
22-letni Valente zwrócił uwagę na różnicę w intensywności i organizacji gry. – To się po prostu czuło. Twente było ostrzejsze w pojedynkach, lepsze przy piłce, a przede wszystkim grało według jasno określonego planu. My nie potrafiliśmy się do tego dostosować i w efekcie zostaliśmy zdominowani.
Pomocnik odczuł również, że gospodarze rozpoczęli spotkanie w znacznie lepszej dyspozycji fizycznej. – W takich okolicznościach przegrywasz niemal wszystkie kluczowe momenty meczu. My znów musimy zaczynać od zera, a wtedy zapowiada się trudne popołudnie. Sam też przechodzę wymagający okres, z którym muszę nauczyć się radzić. Coraz trudniej jest mi narzucać własne warunki gry i brać odpowiedzialność za przebieg spotkania. To dla mnie nowe doświadczenie.
Valente podkreślił, że Feyenoord ma problem z robieniem różnicy w momentach, gdy przeciwnicy potrafią się odpowiednio przygotować i dostosować taktycznie. – Jeśli rywale zmieniają sposób gry pod nas, musimy znaleźć inne rozwiązania i lepiej sobie nawzajem pomagać – zaznaczył.
Po trzech skromnych zwycięstwach porażka z Twente była dla zespołu bolesnym ciosem. – Z całym szacunkiem dla wcześniejszych przeciwników, ale tym razem zmierzyliśmy się z naprawdę solidnym zespołem. Oni mają wyraźny plan i wtedy widać, że my nie dorastamy do poziomu. To poważny sygnał ostrzegawczy – podsumował pomocnik.
Komentarze (0)