Luciano Valente przechodzi intensywny okres w Feyenoordzie, w którym presja sportowa i oczekiwania idą w parze. Pomocnik przyznaje, że nie zawsze jest łatwo, ale pozostaje skupiony na własnym rozwoju oraz na znaczeniu, jakie dla klubu ma nadchodzący De Klassieker. W czwartek po południu Valente udzielił obszernego wywiadu Feyenoord ONE.
22-letni zawodnik zauważa, że jego sytuacja uległa zmianie, co wpływa na jego samopoczucie – zarówno na boisku, jak i poza nim. – Znajdujesz się teraz w innej sytuacji, więc skłamałbym, gdybym powiedział, że zawsze jest dobrze. Trzeba iść dalej z tygodnia na tydzień, tak wygląda piłka nożna – podkreśla. W domu Valente stara się odciąć od futbolu, choć nie jest to proste. – Często łapię się na tym, że tak naprawdę chcę to rozdzielić. Kiedy wracasz do domu, wszystko kręci się wokół piłki. To coś, co kochasz robić najbardziej, więc zajmujesz się tym 24 godziny na dobę. Futbol potrafi być piękny, ale bywa też trudny. Teraz doświadczam tej trudniejszej strony. Ostatecznie to również sprawia, że stajesz się lepszym człowiekiem i piłkarzem.
Valente czuje odpowiedzialność i presję, ale traktuje to jako część zawodu. – Tak, oczywiście. Sam biorę tę rolę na siebie. Uważam, że tak właśnie powinno być, ale kiedy nie wszystko układa się tak, jakbyś chciał, bywa to trudne. Jak już mówiłem: to element bycia piłkarzem. Presję wobec mnie potrafię odpowiednio ocenić. To nie jest żadna wymówka dla słabszej gry. Bardziej odczuwasz presję wewnątrz klubu i ze strony kibiców, to zajmuje głowę. Wiarę w siebie mam i ona wróci. Teraz wszystko musi zaskoczyć dla dobra klubu.
Pomocnik dostrzega, że w obecnej fazie Feyenoord musi sięgnąć po inne atuty, aby zdobywać punkty. – Musimy oprzeć się na innych elementach. Jako Feyenoord chcesz wygrywać dzięki dobrej grze, najlepiej bardzo efektownej. Teraz potrzebujemy charakteru, co też jest ciekawym testem, choć trudnym. Czujemy to samo co kibice – chcemy zdobywać punkty, uszczęśliwiać ich i znów zobaczyć stare, rozgrzane De Kuip. Oni na to zasługują.
De Klassieker i De Kuip jako dodatkowy atut
W obliczu zbliżającego się De Klassieker napięcie wokół meczu jest odczuwalne w drużynie od dłuższego czasu. – Czujesz ten mecz już wtedy, gdy dostajesz terminarz i widzisz w nim De Klassieker. Do tego spotkania się przygotowujesz, rośnie pewne napięcie i to naprawdę żyje w klubie. Dla piłkarza to najpiękniejsze mecze do grania. Razem z kibicami musimy stworzyć świetne widowisko, wtedy to może być wyjątkowy dzień.
Dla Valente będzie to pierwszy De Klassieker na De Kuip, na co wyraźnie czeka. – To największa rywalizacja w Holandii, wyjątkowy mecz. Nawet gdy grałem w Groningen, było widać, że to coś zupełnie innego niż zwykłe spotkanie. Tego nie da się porównać. Teraz sam jestem jego częścią, bardzo na to czekam i nie mogę się doczekać.
Zawodnik podkreśla również znaczenie wsparcia z trybun. – De Kuip potrafi uczynić z ciebie zupełnie innego piłkarza. Kiedy zaczyna brakować sił, a kibice niosą cię dopingiem do przodu, dalej walczysz. To coś, co może jeszcze zrobić różnicę w tym sezonie. Bardzo chcemy, ale czasami potrzebujemy dodatkowego impulsu. Ostatnio jest inaczej, to naturalne – sami do tego doprowadziliśmy. Jako zespół bierzemy za to odpowiedzialność. W niedzielę od pierwszej minuty wszyscy musimy być razem. Wtedy De Kuip może pokazać zupełnie inne oblicze.
Valente z przyjemnością wraca też do wcześniejszych momentów na De Kuip. – Początek był niesamowity – każdy mecz na tym stadionie był przyjemnością, niezależnie od wyniku. Europejskie wieczory to zupełnie inny poziom, ale także hit z PSV – wtedy Het Legioen było z nami od pierwszej minuty. To potrafi przestraszyć rywala. Czasem wciąż wracam do tych momentów radości – jako piłkarz żyjesz właśnie dla takich chwil.
Na koniec jasno określa swój cel: powrót do własnej gry i robienie różnicy na boisku. – Kluczowe jest dla mnie granie swojego futbolu, do tego dążę. Jeśli wrócę do swojego poziomu, mogę robić różnicę. Ale jak już mówiłem: jesteśmy w innej fazie i oczekuje się od nas czegoś innego. Wszystko zaczyna się od charakteru i maksymalnego zaangażowania, a wtedy dobre rzeczy przyjdą same. Na co czekam najbardziej? Na De Kuip. Od dziecka widzisz, czym jest De Klassieker – De Kuip jest ogromne i właśnie na to czekam.
Komentarze (0)