Rozwój Tobiasa van den Elshouta w Feyenoordzie w ostatnich miesiącach wyraźnie nabrał tempa. Jeszcze niedawno jego przyszłość w Rotterdamie nie była oczywista, a dziś młody pomocnik może mówić o przełomie – z debiutem, pierwszym występem w Klassikerze i miejscem w wyjściowym składzie na koncie.
19-letni zawodnik po raz pierwszy pojawił się na boisku 18 stycznia, gdy zadebiutował w derbach miasta przeciwko Sparcie Rotterdam. Od tamtej chwili jego rola w zespole stopniowo rosła. Co ciekawe, jeszcze w ostatnich oknach transferowych realnym scenariuszem było jego wypożyczenie. Ostatecznie jednak pozostał na De Kuip.
Droga do debiutu była dla Van den Elshouta jasno wytyczona już od najmłodszych lat. – Zawsze powtarzałem sobie: kiedy chcę zadebiutować? Zanim stanę się dorosły, czyli w wieku osiemnastu lat – wspomina w rozmowie z ESPN. Ostatecznie musiał uzbroić się w nieco więcej cierpliwości, ale marzenie spełniło się tuż przed jego dziewiętnastymi urodzinami. Był to moment szczególny także dla jego najbliższych. – Nie mogli być wtedy na stadionie, ale w domu na kanapie nie zabrakło łez wzruszenia.
Jego przebicie się do pierwszego zespołu robi jeszcze większe wrażenie, jeśli spojrzeć na konkurencję w środku pola. Latem Feyenoord wzmocnił tę formację m.in. Semem Steijnem i Luciano Valente, co znacząco utrudniało walkę o minuty. Sam zawodnik przyznaje, że nie spodziewał się tak szybkiego rozwoju wydarzeń. – Nie sądziłem, że będę w tym miejscu, w którym jestem teraz. Latem, a nawet zimą, rozważałem wypożyczenie. Ostatecznie do tego nie doszło i dziś bardzo się z tego cieszę.
Kolejnym ważnym krokiem był jego debiut w wyjściowym składzie, który przypadł na spotkanie z N.E.C. Co ciekawe, został wtedy ustawiony na pozycji lewego skrzydłowego. Już w trakcie meczu przekonał się jednak, jak wymagający potrafi być futbol na tym poziomie. – Mam niezłą wydolność, ale intensywność i styl gry N.E.C. dały mi się we znaki. W osiemdziesiątej minucie miałem już skurcze w mięśniach dwugłowych, łydkach, udach i dolnej części pleców.
Zwieńczeniem jego dynamicznego rozwoju stało się niedawne przedłużenie kontraktu do połowy 2029 roku. Dla młodego pomocnika to jasny sygnał zaufania ze strony klubu i potwierdzenie, że znajduje się na właściwej drodze. – To dla mnie wyjątkowy moment, móc przedłużyć kontrakt. Daje ogromną satysfakcję świadomość, że przez najbliższe lata mogę reprezentować ten klub.
Komentarze (0)