Legendarny pomocnik i ikona Feyenoord w swoim cotygodniowym felietonie przyjrzał się wydarzeniom ostatniej kolejki Eredivisie, ze szczególnym uwzględnieniem trudnego zwycięstwa rotterdamskiego zespołu nad Go Ahead Eagles. Spotkanie rozegrane na De Kuip nie przekonało go poziomem, a obserwacje z trybun skłoniły go do szerszej refleksji nad jakością rozgrywek – zwłaszcza w kontekście sprowadzenia Raheema Sterlinga.
Van Hanegem podkreślił, że gra przeciwko dziesięciu rywalom nie oznacza automatycznie, że wygrasz. W końcówce meczu jego uwagę przykuła reakcja asystenta trenera, Johna de Wolfa, który narzekał na opóźnianie gry przez przeciwników. – Widziałem, jak De Wolf narzekał, że Eagles grają na czas, choć Feyenoord z Timonem Wellenreutherem robi to od tygodni na różnych stadionach. Nie miałem wrażenia, że rywale byli o krok od załamania się – zauważył.
Felietonista przypomniał również ambitne zapowiedzi z początku sezonu, o których mówił na łamach Algemeen Dagblad. – W Feyenoordzie startowali z wielkimi planami: ofensywna gra, stawianie na wychowanków, zwycięstwa 4:3 zamiast 1:0 i żadnego przedłużania. Teraz po meczach słyszymy już tylko, że najważniejsze są trzy punkty i że drugie miejsce w tabeli wciąż należy do nich. I to właściwie wszystko – ocenił.
Jego zdaniem nadzieje kibiców wiążą się dziś głównie z nowym transferem oraz zgrupowaniem przygotowawczym. – Na Varkenoord usłyszeli, że trzeba zaciskać pasa, ale dla dziesięciu czy jedenastu spotkań robi się wszystko, by ściągnąć Sterlinga do Rotterdamu. Jadą nawet na małe zgrupowanie do Brukseli, żeby mógł potrenować kilka dni z drużyną – ironizował.
Były reprezentant Holandii zauważył, że sam transfer natychmiast wywołał falę entuzjazmu w klubie i jego otoczeniu. – Nagle wszyscy są w euforii. Nawet Robin van Persie znów się uśmiecha. Ale jeśli zawodnik, który ostatni mecz rozegrał w maju 2025 roku, ma tu robić różnicę, to powinniśmy się zastanowić nad poziomem ligi – stwierdził.
Na koniec Van Hanegem wskazał na nieprzewidywalność rozgrywek. Zwrócił uwagę, że FC Utrecht tydzień po słabym występie przeciw Feyenoordowi zdobył komplet punktów w wyjazdach z NEC i FC Groningen. FC Volendam pokonał PSV, a Ajax zdobył cztery bramki w jednym meczu po raz pierwszy od roku. – Kiedyś strzelali tyle cztery razy w miesiącu, a teraz wszyscy wpadają w zachwyt – podsumował z charakterystyczną dla siebie ironią.
Komentarze (0)