Willem van Hanegem w ostrych, bezpośrednich słowach odniósł się do obecnej sytuacji Feyenoordu. Klubowa legenda od tygodni dostrzega te same niepokojące schematy i coraz wyraźniej kwestionuje zarówno poziom gry, jak i wyniki zespołu oraz zadziwiającą łatwość, z jaką punkty są tracone na własnym stadionie.
– To, czy Robin van Persie będzie jeszcze na ławce w najbliższych tygodniach, szczerze mówiąc, niewiele mnie obchodzi – rozpoczął wyraźnie zirytowany Van Hanegem na łamach Algemeen Dagblad. – Trzeba jednak być uczciwym: Feyenoord od wielu tygodni przegrywa z drużynami, których absolutnie nie można zaliczyć do ligowej czołówki. Przyjeżdżają na De Kuip i strzelają nam trzy albo cztery gole. NEC, sc Heerenveen, a teraz znowu Sparta Rotterdam.
Szczególnie dotkliwe w ocenie byłego pomocnika jest to, że ostatni rywal wcale nie zaprezentował wysokiego poziomu. – Jeśli mam być szczery, Sparta grała po prostu słabo. Wystarczyło zobaczyć, co robili przy wyniku 0:2, a później 1:3. To wyglądało fatalnie. A mimo to Feyenoord z nimi przegrywa. I proszę mi nie mówić o pechu, bo to nie ma z nim nic wspólnego – podkreśla Van Hanegem.
Jego krytyczne spojrzenie obejmuje również tabelę ligową i emocje towarzyszące walce o drugie miejsce. – To wręcz niewiarygodne, że kibice Feyenoordu są poirytowani, bo NEC wygrało w sobotni wieczór. Do czego my doszliśmy? Jesteśmy, do cholery, Feyenoordem i boimy się, że NEC nas wyprzedzi. Przecież to nie powinno mieć miejsca. A Ajax, który przegrał z AZ 0:6, choć równie dobrze mógł 0:9, wciąż traci do nas tylko dwa punkty. Niech nikt nie próbuje mnie uspokajać tekstami w stylu „jesteśmy jeszcze drudzy”, bo to jest absolutna norma. A nie zapominajmy, jak ogromne znaczenie ma ta pozycja.
Na koniec Van Hanegem wyraził zdumienie niektórymi decyzjami personalnymi, choć wskazał też element, który dał mu odrobinę radości. – Widzę rzeczy, które trudno zrozumieć. Ayase Ueda nie gra. Nie był kontuzjowany, po prostu podobno nie trenował najlepiej i nie czuł się w pełni sił. No i co z tego? Jeśli w trzynastu meczach wygrywasz tylko z trzema słabszymi zespołami, to przecież robisz wszystko, by pomóc drużynie. Zamiast tego oglądamy Caspera Tengstedta – to nie powinno się zdarzyć. Za to Shaqueel van Persie? To było naprawdę bardzo przyjemne. Te dwa gole sprawiły mi radość. Jeśli pozostanie sobą i zachowa normalność, może z niego wyrosnąć ciekawy piłkarz.
Komentarze (0)