Najbliższe tygodnie będą kluczowe dla Feyenoordu w walce o drugą lokatę w Eredivisie. Rotterdamski zespół czeka nie tylko wyjazd do Eindhoven, lecz także musi liczyć się z coraz mocniej naciskającym Ajaksem. Willem van Hanegem z rezerwą ocenia zarówno obecną formę Feyenoordu, jak i dyspozycję jego bezpośrednich rywali. Na łamach Algemeen Dagblad podkreśla jednak, że aktualny układ tabeli pozostawia niewiele przestrzeni na optymizm.
Zdaniem Van Hanegema dominująca pozycja PSV w lidze jest dziś praktycznie nie do podważenia - mimo że w europejskich pucharach drużyna z Eindhoven zaliczyła wyraźne potknięcie. – W Europie wszystko poszło kompletnie nie tak. Ale w Eredivisie nie ma to większego znaczenia, bo PSV ma gigantyczną przewagę – zauważa były reprezentant Holandii. Jednocześnie wskazuje, że dla Feyenoordu kluczowe staje się utrzymanie przewagi nad Ajaksem. – Można już stwierdzić, że dla Feyenoordu ogromnym wyzwaniem będzie utrzymanie Ajaksu za plecami. Zakładam, że Ajax wygra z Excelsiorem, a Feyenoord musi jeszcze pojechać do PSV – dodaje.
Choć Van Hanegem dostrzega słabsze punkty lidera, nie jest przekonany, czy Feyenoord potrafi obecnie je wykorzystać. – Ten zespół nie jest niepokonany, to wszyscy widzimy. Ale Feyenoord nie jest teraz w takiej formie, by móc nagle uderzyć – ocenia. Z dystansem podchodzi też do niedawnego zwycięstwa w europejskich rozgrywkach. – Wygrana ze Sturmem Graz była faktem, ale ten zespół naprawdę niewiele potrafił. Oni byli wręcz zadowoleni, że nie musieli znów wyjeżdżać z De Kuip z wynikiem 0:6, jak kilka lat wcześniej przeciwko Feyenoordowi Arne Slota – przypomina.
Krytycznie odnosi się również do entuzjazmu, jaki pojawił się wokół zimowego nabytku, Matsa Deijla. – Rozumiem, że ludzie się cieszą z Matsa Deijla. Jasne, jest pozytywny, swobodnie czuje się przed mikrofonami i kamerami, ale wyciąganie wniosków po jednym meczu z Heraclesem i ogłaszanie go od razu wzmocnieniem to absurd – mówi Van Hanegem. – Heracles to zdecydowanie najsłabsza drużyna Eredivisie, a mimo to strzeliła na De Kuip dwa gole. Napastnik miał nawet sytuację sam na sam z bramkarzem. Trener twierdzi potem, że zespół prawie do niczego nie dopuścił, ale czy na pewno? – pyta retorycznie.
Patrząc w stronę europejskiego starcia z Realem Betis, Van Hanegem jasno określa swoje stanowisko. – Na pewno znów znajdą się tacy, którzy uznają za dobry pomysł wystawienie w Hiszpanii przeciwko Betisowi rezerwowego składu. Tylko wtedy rodzi się pytanie: po co w ogóle tak zaciekle walczyć o europejskie puchary? Gdy pieniądze już wpłyną na konto, to reszta przestaje mieć znaczenie? – zastanawia się były piłkarz Feyenoordu.
– Nie, Feyenoord powinien w Hiszpanii zrobić wszystko, by zagrać dobry mecz. To buduje pewność siebie, a być może wciąż istnieje cień szansy na awans do fazy pucharowej. Szanse są niewielkie, ale przy tylu kibicach, którzy pojadą za drużyną, dlaczego by nie spróbować? – dodaje.
Na koniec Van Hanegem porusza temat środka pola. – Luciano Valente przydałby się wreszcie naprawdę dobry występ. Już w grudniu jego forma spadła, a w 2026 roku wciąż wyraźnie się nie odblokował – ocenia. O wiele cieplej wypowiada się natomiast o Oussamie Targhallinie, choć i tu stawia wyraźne zastrzeżenie. – Oussama Targhalline zagrał dobrze, moim zdaniem. Tyle że Heracles chyba uznał: skoro w ogóle go nie zaatakujemy, to może robić, co chce. To nie miało sensu. Gdy Targhalline ma przestrzeń, jest bardzo dobry. I właśnie takiego poziomu Feyenoord potrzebuje, by obronić drugie miejsce – podsumowuje.
Komentarze (0)