Willem van Hanegem w swoim felietonie na łamach Algemeen Dagblad poddał ostrej krytyce poziom prezentowany przez czołówkę Eredivisie. Legendarny pomocnik odniósł się do kolejnego mistrzostwa wywalczonego przez PSV, zauważając jednocześnie, że Ajax i Feyenoord zaliczyły kolejny rozczarowujący weekend. Van Hanegem dostrzega jednak problemy nawet w szeregach samego mistrza. Autor podkreśla, że choć PSV zasłużenie sięgnęło po tytuł, to mijający sezon nie był dla niego pasjonujący.
– Oczywiście, PSV jest zasłużonym mistrzem Holandii, co do tego wszyscy są zgodni. Nie mogę jednak powiedzieć, bym przez cały sezon siedział na krawędzi fotela z emocji. Owszem, przeciwko Napoli czy Liverpoolowi zagrali świetnie, ale później poziom systematycznie obniżał się, a mimo to żaden z konkurentów nawet nie zbliżył się do tego, by móc na tym skorzystać – ocenia Van Hanegem.
Mocne słowa padły również pod adresem Ajaksu. Były zawodnik Feyenoordu nie szczędził krytyki klubowi z Amsterdamu. – Ajax zbliża się obecnie do miana „najgorszego Ajaksu w historii”. Gdyby jakiś obcokrajowiec był w sobotę przypadkiem w Amsterdamie i zdobył bilet na mecz z FC Twente, siedząc na trybunach, pomyślałby, że padł ofiarą żartu. Że trafił na mecz sekcji amatorskiej. Do tego widzę Wouta Weghorsta schodzącego z boiska z miną mówiącą: „czy wy mnie naprawdę zmieniacie?” – punktuje felietonista.
Van Hanegem skrytykował także postawę zawodników oraz trenera amsterdamczyków. – Człowiek, którego Ronald Koeman tak wychwala za pozytywną rolę w kadrze Oranje, po takim sezonie ma czelność stawiać siebie ponad resztę zespołu. Jako trener natychmiast bym z nim skończył. Szkoleniowiec to zresztą osobny temat. Óscar García również nie potrafi narzucić drużynie żadnego kierunku, a jego czcze gadanie o ofensywnym futbolu jest po prostu żenujące – dodaje.
W opinii Van Hanegema to FC Twente było zespołem wyraźnie lepszym, wykazującym rzeczywisty progres. – Ajax znów miał atakować, tyle że ja tego wciąż nie widzę. Twente zaprezentowało się znacznie lepiej. Mają ciekawych piłkarzy, jak bracia Daan i Mats Rots, Bart van Rooij, Ruud Nijstad czy Sondre Ørjasaeter. John van den Brom nie komplikuje prostych rzeczy i widzę w tej ekipie postępy, których próżno szukać w wielu innych klubach – zaznacza.
Krytyka nie ominęła również Feyenoordu. Van Hanegem nie widzi optymistycznych perspektyw dla drużyny z Rotterdamu w kontekście nadchodzących rozgrywek.
– Na pewno nie dostrzegam ich w Feyenoordzie. Tam od miesięcy panuje chaos. Oczywiście, arbiter Allard Lindhout to nieudacznik, a Ayase Ueda powinien otrzymać rzut karny, ale patrząc wyłącznie na aspekty piłkarskie, nie można mieć żadnej nadziei, że w przyszłym sezonie Feyenoord zbliży się poziomem do PSV. FC Volendam bez trudu dotrzymywało im kroku. Drużyna trenera Ricka Kruysa nie przegrała u siebie z PSV, Ajaksem ani Feyenoordem, choć moim zdaniem w niedzielę wcale nie zagrali aż tak dobrze. Po prostu nie musieli – podsumowuje.
Komentarze (0)