Willem van Hanegem nie kryje rozczarowania poziomem, jaki Feyenoord prezentuje w obecnym sezonie Eredivisie. Legendarny pomocnik klubu z Rotterdamu w swoim felietonie bezlitośnie ocenia postawę zespołu, podważając zarówno rozwój drużyny, jak i decyzje szkoleniowe Robina van Persiego. Jego zdaniem gra Feyenoordu od miesięcy pozostawia wiele do życzenia, a w poczynaniach zespołu trudno dostrzec jakąkolwiek spójną koncepcję.
Były reprezentant Holandii – mistrz Europy z 1988 roku i jedna z największych ikon w historii klubu z De Kuip – zaczyna jednak od pochwał pod adresem innych drużyn. – Oglądanie FC Volendam sprawia mi przyjemność, Kruys pozwala swojej drużynie grać atrakcyjnie, podobnie jak Telstar pod wodzą Correii. Kiedy o tym myślę, zastanawiam się, jak to możliwe, że Ajax i Feyenoord z tygodnia na tydzień wyglądają coraz gorzej. Przecież mają lepszych piłkarzy. To właściwie niewytłumaczalne. Nie grają w środku tygodnia, mogą trenować bez ograniczeń, a mimo to patrzę na Ajax i Feyenoord i nie widzę absolutnie nic. Co więcej, nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek oglądał Feyenoord grający tak słabo przez tak długi czas. Tam naprawdę nie widać czegokolwiek – stwierdza.
Van Hanegem nie przyjmuje argumentu, że Feyenoord wciąż zajmuje drugie miejsce w tabeli. W rozmowie z Algemeen Dagblad podkreśla, że sama lokata nie powinna przesłaniać rzeczywistości. – Ci, którzy mówią mi, że przecież nadal są na drugim miejscu, powinni dać sobie spokój. Żaden zawodnik w ostatnich miesiącach nie zrobił postępu. Oni po prostu robią cokolwiek, bez planu i bez wyraźnej linii – ocenia.
Krytyka dotyka również sposobu zarządzania sytuacją Raheema Sterlinga. Angielski skrzydłowy, który dołączył do Feyenoordu z dużymi oczekiwaniami, wciąż odbudowuje formę fizyczną, co – zdaniem Van Hanegema – zbyt mocno determinuje decyzje sztabu. – W Feyenoordzie wszystko kręci się wokół zawodnika, który jest daleki od optymalnej dyspozycji. Sterling musi pojawić się w każdym meczu, bo inaczej nie odzyska formy. Co to w ogóle ma znaczyć? Tu chodzi o Feyenoord, o drugie miejsce i miliony z Ligi Mistrzów, a także o to, by Ajax nie sięgnął po te pieniądze. Tymczasem Van Persie układa wszystko pod Sterlinga. Skoro mógł zagrać tylko pół godziny, Bos pozostał na lewym skrzydle, choć potrzebny był lewy obrońca. Zresztą potrzeba znacznie więcej niż tylko lewego defensora. Deijl cofa się tak długo, gdy rywal rusza w jego stronę, że obawiam się, iż kiedyś skończy z plecami opartymi o bandę reklamową – mówi bez ogródek.
Patrząc w kierunku najbliższego spotkania z NAC Breda, Van Hanegem dostrzega cień optymizmu, choć i tutaj nie brakuje zastrzeżeń. – W Eredivisie zawsze pozostaje jakaś nadzieja. W niedzielę NAC – Feyenoord. W NAC gra kilku piłkarzy będących w jeszcze gorszej formie fizycznej niż Sterling. Ten angielski chłopak nie powinien był się na to decydować, a Feyenoord również nie. W jednej kwestii Sterling miał jednak rację. Sędzia Kooij nie przyznał mu ani jednego rzutu wolnego i to było niesłuszne. Według trenera potrzeba jeszcze ośmiu tygodni, by można go było naprawdę ocenić – wtedy ma być w pełni gotowy. Wierzę w to, ale w takim razie po co sprowadzano go już teraz? – pyta retorycznie klubowa legenda.
Komentarze (0)