Po powrocie z obozu w Marbelli Robin van Persie poinformował, że wewnętrzna analiza w Feyenoordzie została zakończona. Trener rozmawiał w tej sprawie z dyrektorem generalnym Dennisem te Kloese oraz członkami rady nadzorczej – Sjaakiem Troostem i Toonem van Bodegomem. Jak zapewniał szkoleniowiec, wszyscy uczestnicy tych rozmów byli zgodni co do wniosków, jednak szczegóły pozostały w klubie.
Do tej lakonicznej komunikacji sceptycznie odniósł się Willem van Hanegem w swojej kolumnie na łamach Algemeen Dagblad. Legendarny były piłkarz Feyenoordu zastanawia się, jakie realne wnioski wyciągnięto po występie przeciwko sc Heerenveen. Szczególnie druga połowa tego spotkania stała się dla niego punktem odniesienia w ocenie aktualnej formy zespołu oraz wpływu poszczególnych zawodników na jakość gry.
– Kiedy widzisz, jak przez całą drugą połowę Feyenoord niemal po jednym lub dwóch kontaktach oddaje piłkę Heerenveen, zaczynasz się zastanawiać, do jakich wniosków dochodzą wewnątrz klubu na temat obecnego poziomu drużyny. Czy uważają to za dramat, czy może jednak za coś, co da się zaakceptować? Z Luciano Valente i Anisem Hadj Moussą Feyenoord teoretycznie staje się silniejszy. Choć od Hadj Moussy od dawna nie widziałem niczego szczególnego, a frustracja Valente w ostatnim meczu 2025 roku zakończyła się dla niego czerwoną kartką – zauważa Van Hanegem.
Zdaniem autora, sposób, w jaki klub dokonuje samooceny, niesie ze sobą konkretne ryzyko. – Niebezpieczeństwo polega na tym, że Feyenoord bardzo mocno odnosi swoją własną zapaść do poziomu Ajaksu. Bo skoro oni mieli problemy nawet z Telstarem grającym w dziesiątkę, to faktycznie można stwierdzić, że Ajax nie wygra wszystkiego w najbliższych miesiącach. Ale czy ten Feyenoord wygra? – pyta retorycznie.
Van Hanegem apeluje, by spojrzeć na sytuację szerzej niż przez pryzmat tabeli i punktów. – Oderwijmy się od wyników i skupmy wyłącznie na tym, co widzimy na boisku. Już w pierwszych tygodniach sezonu gra nie była niczym wyjątkowym, ale w porównaniu z tym, co Feyenoord prezentuje teraz, wyglądało to jeszcze bardzo dobrze. To, że zespół wciąż jest drugi w lidze, powinno skłonić do refleksji przede wszystkim inne kluby. Jak to możliwe, że drużyna z drugiego miejsca tak się rozpada, a mimo to nadal utrzymuje tę pozycję? To mówi bardzo wiele o pozostałych zespołach – podsumowuje.
Komentarze (0)