Willem van Hanegem skrytykował Feyenoord po remisie 1:1 z NEC. Były pomocnik zauważa, że drużyna z Rotterdamu ma problemy z przechylaniem meczów na swoją korzyść i poddaje w wątpliwość jej obecny poziom w walce o drugie miejsce w Eredivisie.
– Nie jest tajemnicą, że uważam, iż poprzeczka zawsze powinna być zawieszona wysoko. Jeśli więc oceniasz Feyenoord i widzisz, że w ostatnich sześciu meczach wygrał tylko raz, to nie możesz być zadowolony – rozpoczął Van Hanegem na łamach Algemeen Dagblad. – Ale to, że po remisie 1:1 z NEC, nawet po wyrównaniu głęboko w doliczonym czasie gry, odczuwamy pewnego rodzaju ulgę, to pokazuje, w jak głębokim kryzysie Feyenoord się znajduje. W ostatnich miesiącach remis częściej oznacza raczej „nie przegraliśmy” niż „nie wygraliśmy”.
Van Hanegem sięgnął także po porównanie z wcześniejszym europejskim sukcesem, szybko jednak osadzając je w odpowiednim kontekście.
– W ubiegłym tygodniu Bayern Monachium ponownie pokazał, jak jest dobry. Nieco ponad rok temu Feyenoord wygrał z nim 3:0. Wiem też, że tamtego wieczoru wiele rzeczy ułożyło się po ich myśli, ale dopiero dziwne byłoby, gdyby Feyenoord w pełni zasłużenie wygrał z Bayernem 3:0. Obecnie jednak klub tak bardzo się umniejsza, że remis 1:1 w doliczonym czasie gry z NEC daje nadzieję na kolejne tygodnie.
Van Hanegem odniósł się również do samego NEC. – Dlaczego? Moim zdaniem NEC jest w Holandii zdecydowanie przeceniany. W trzydziestu meczach tego sezonu nie wygrali piętnastu. Dla tych, którzy lubią liczby: to połowa. Także przeciwko Feyenoordowi NEC mnie nie zachwycił, choć inni zachwycają się tą drużyną. Owszem, atakują. Po tym, jak piłka zostanie mocno wybita do przodu. Mają kilku ciekawych zawodników, zwłaszcza skrzydłowych Ouaissę i Önal, którzy są dobrzy. I rzeczywiście rozgrywają niezły sezon, z finałem pucharu w niedzielę. Ale uważam, że AZ gra lepszą piłkę, podobnie jak FC Twente.
Drugie miejsce wciąż niepewne
Na koniec Van Hanegem odniósł się do gry Feyenoordu i szans na zajęcie drugiej lokaty. – W Nijmegen Robin van Persie miał rację, mówiąc, że stworzyli wystarczająco dużo okazji, by wygrać. I oczywiście Serdar Gözübüyük powinien pokazać Sandlerowi czerwoną kartkę. Co to w ogóle było? Przecież widział to każdy. Wtedy NEC grałoby w dziesiątkę, ale uczciwie trzeba przyznać: nawet wtedy Feyenoord nie miałby gwarancji zwycięstwa.
– Problem leży w samej grze, której po prostu brakuje. Jeśli NEC rusza do przodu niemal całym zespołem, to wystarczy dwóch sprytnych zawodników, by zadać decydujący cios. Feyenoord ich nie ma. No dobrze, jest Valente, ale on chce brać na siebie ciężar całej drużyny. W meczach z FC Groningen, Fortuną Sittard i PEC Zwolle Feyenoord dostanie znacznie mniej przestrzeni, dlatego drugie miejsce wciąż stoi pod znakiem zapytania. Wszystko pozostaje otwarte.
Komentarze (0)