Podczas zimowej przerwy Robin van Persie miał wreszcie czas, by wprowadzić korekty do gry Feyenoordu. Nic więc dziwnego, że kibice z dużą ciekawością czekali na występ zespołu w wyjazdowym meczu z Heerenveen. Oczekiwania szybko ustąpiły jednak rozczarowaniu: gra ponownie była przeciętna, a spotkanie nie przyniosło zwycięstwa. W programie Studio Voetbal poświęcono występowi Feyenoordu sporo uwagi.
Rafael van der Vaart już na wstępie nie zostawił suchej nitki na zespole. – Ponieważ Van Persie jest pod sporą presją, patrzysz bardzo uważnie na to, jak drużyna zaczyna. A to było naprawdę słabe – ocenił. Zwracał uwagę na liczne błędy w rozegraniu i brak jakości w wyprowadzaniu piłki. Jego zdaniem nawet przy aktywnym pressingu rywala Feyenoord mógł znacznie łatwiej wyjść spod nacisku. – Byli po prostu bardzo niedokładni. Szczególnie zawodnicy, od których oczekuje się najwięcej, wypadli bardzo słabo. Sami wpędzali się w kłopoty. Feyenoord wciąż nie wyszedł z dołka – podsumował.
Mimo słabszej gry drużyna przez długi czas była bliska zwycięstwa po trafieniu Sema Steijna na 1:2. Van der Vaart docenił klasę tej akcji. – Chciał zagrać piłkę nogą, już miał ją w górze, gdy zobaczył: cholera, piłka leci na głowę. Zareagował błyskawicznie. To naprawdę znakomity gol – mówił. Pierre van Hooijdonk był równie entuzjastyczny: – Dośrodkowanie Bosa było bardzo mocne, a Steijn był jeszcze lekko blokowany przez rywala. Mimo to fantastycznie skierował piłkę do siatki.
Były reprezentant Holandii podkreślał też, jak wiele Steijn wnosi do ofensywy Feyenoordu. – Przy każdej piłce w polu karnym stwarza zagrożenie. W holenderskiej lidze powinien zawsze zaczynać w podstawowym składzie – stwierdził. Podobnego zdania był Theo Janssen, który zwrócił uwagę na unikalne atuty pomocnika. – Inni są kreatywni w rozegraniu na własnej połowie czy w środkowej strefie, ale w ostatnich 20–30 metrach Steijn jest po prostu najlepszy. Często dochodzi do sytuacji strzeleckich i potrafi je wykorzystać. W gruncie rzeczy dziwne, że grał tak mało.
Opaska kapitańska i jej konsekwencje
Van der Vaart wrócił jednak do decyzji trenera o powierzeniu Steijnowi opaski kapitańskiej. – Największym błędem było zrobienie z niego kapitana. Gdy przeciwko PSV po raz pierwszy usiadł na ławce, bez opaski nikt by się nie oburzył. A tak trener pominął swojego kapitana i od razu stworzył sobie problem – ocenił. Van Hooijdonk dodał: – Mam wrażenie, że coś w nim pękło. Na początku Van Persie wyniósł go na piedestał, dając mu opaskę. A pół roku później słyszysz: „oddaj ją”. W jednej chwili znowu jesteś „mniejszy”. To dla żadnego piłkarza nie jest przyjemne.
Van Persie zapowiadał przed startem drugiej części sezonu pewne modyfikacje w grze, choć bez wchodzenia w szczegóły. Zdaniem Van Hooijdonka zespół zaczął grać bardziej zachowawczo. – W pucharze z Heerenveen i w meczu z Twente próbowali wysoko pressować, ale większość rywali łatwo spod tego wychodziła, a Feyenoord nie miał na to odpowiedzi. Teraz widzieliśmy grę nisko, kompaktowo, z nastawieniem na przechwyty – analizował.
Były napastnik zastanawiał się jednak, czy to właściwy kierunek. – Zaskoczyło mnie to, bo w ataku nie ma zbyt wielu szybkich zawodników, by skutecznie kontrować. Sauer jest chyba najszybszy i rzeczywiście wykorzystał to przy swojej bramce. Ale Ueda i Steijn, którzy najłatwiej zdobywają gole, nie są sprinterami – zauważył. Jego zdaniem zmiana stylu nie przyniosła też efektów: – Dla mnie to było po prostu słabe. Heerenveen dominowało. Feyenoord nie dopuszczał do wielu sytuacji, ale prowadzenie 0:1 było raczej zaskoczeniem.
Rosnąca krytyka trenera
Na koniec Van Hooijdonk poddał w wątpliwość decyzje personalne szkoleniowca. – Przed meczem widzieliśmy kilka występów Tengstedta i myśleliśmy: może coś w nim jest. Tymczasem tym razem został na ławce, podczas gdy Ueda przez 90 minut praktycznie nie istniał i tracił każdą piłkę. Steijn został zmieniony na Larina – co przy jego urazie było rozsądne – ale Read, który dopiero wrócił po kontuzji mięśniowej, grał dalej i znów doznał urazu. Takie rzeczy nie dzieją się, gdy masz dziesięć punktów przewagi. To też efekt presji, która sprawia, że zawodnicy są wprowadzani zbyt wcześnie – stwierdził.
Krytycznie wypowiedział się również Arno Vermeulen, zwłaszcza o komunikacji trenera. – Męczą mnie wypowiedzi Van Persiego. Jego pierwsze słowa po meczu brzmiały: „zrobiliśmy wystarczająco dużo”. A Pierre ma rację: byli po prostu słabsi od Heerenveen. Gdy obejmował zespół, mówił o dominacji, ofensywnej grze, o „chwyceniu rywala za gardło”. Nic z tego nie widać. Przez pierwszy kwadrans Feyenoord w ogóle nie istniał. Van Persie może być zadowolony, że wywiózł punkt. Presja w najbliższych tygodniach będzie ogromna, zwłaszcza że nadchodzi mecz z Ajaksem. Oni też nie grają dobrze, ale tracą już tylko trzy punkty. Drugie miejsce jest bardzo ważne – Feyenoord musi po prostu zacząć grać lepiej.
Komentarze (0)