Feyenoord musi rzucić wszystkie siły na szalę w pozostałych meczach tego sezonu, aby zabezpieczyć drugie miejsce w tabeli. Mimo rozczarowujących wyników w ostatnich miesiącach, zarząd zdecydował się podjąć to wyzwanie z Robinem van Persiem u steru. Choć krytyka nie ustaje, z wielu stron płyną głosy zrozumienia dla tej decyzji.
Oczywiście zmiana trenera nigdy nie daje gwarancji poprawy rezultatów. Przekonanie, że Stadionowi mogą w nadchodzących miesiącach oczekiwać futbolu nastawionego przede wszystkim na punktowanie, podziela sam Van Persie.
– Chodzi o wygrywanie, zwłaszcza teraz – przyznał w rozmowie przed meczem z Excelsiorem. – Załóżmy, że w niedzielę zagramy bardzo dobrze, a mimo to nie wygramy. Wtedy wrócę do domu rozczarowany. Woleć zatem grać słabiej, a jednak zwyciężać.
Szkoleniowiec podtrzymuje jednak swoją wcześniej deklarowaną wizję. – Na dłuższą metę dobra gra daje znacznie większą szansę na końcowy triumf. Nie zamierzamy sprzeniewierzać się naszemu stylowi – zaznaczył.
Van Persie chce postawić na większą „pewność” w grze, nie zamierza jednak rezygnować chociażby z wysokiego pressingu. Zmiany mają opierać się na detalach i boiskowym sprycie, który muszą wykazać jego podopieczni.
– Nie twierdzę przy tym, że należy szukać granicy przepisów. Chodzi na przykład o to, by w konkretnych momentach nieco zdusić tempo gry lub przy stałym fragmencie odebrać przeciwnikowi impet – wyjaśnił trener.
Mając w perspektywie bezpośrednie starcia z NEC oraz Ajaksem, obecna przewaga jest zbyt mała, by ograniczać się jedynie do wygrywania ze słabszymi rywalami.
– Teraz liczy się przede wszystkim zwycięstwo, to w tym momencie jest absolutnie najważniejsze. Chcieliśmy mierzyć w najwyższe cele, ale sezon układa się tak, jak się układa – trzeba być realistą. Jesteśmy teraz w miejscu, w którym powinniśmy być. Czy powinniśmy mieć więcej punktów? Tak, myślę, że tak, ale obecnie musimy wycisnąć z tej sytuacji maksimum – podsumował Van Persie.
Komentarze (0)