Choć po stracie punktów w starciu z NAC Breda należało spodziewać się fali krytyki, Robin van Persie postawił na zaskakująco optymistyczną analizę boiskowych wydarzeń. Szkoleniowiec rotterdamskiego klubu przekonywał, że jego podopieczni zaprezentowali się z dobrej strony i wypracowali wystarczającą liczbę okazji, by rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść.
– Patrząc na przebieg całego spotkania, uważam, że graliśmy dobrze. Odnotowaliśmy obiecujące momenty w fazie wyprowadzania piłki i zdobyliśmy ładne bramki – rozpoczął swoją pomeczową wypowiedź Van Persie. – Pierwszy gol dla rywali padł po rzucie rożnym. Takie sytuacje w futbolu się zdarzają, choć oczywiście liczyłem na lepszą postawę moich zawodników w tym elemencie. Pozostałe dwa trafienia dla przeciwników właściwie nie wynikały z klarownych sytuacji. Powinniśmy zachować się tam lepiej w defensywie i to jest dla mnie jedyna rysa na obrazie tego meczu.
W rozmowie ze stacją ESPN trener zaznaczył, że kluczem było zablokowanie dośrodkowań, a gdy te już zostały posłane w pole karne, ich skuteczniejsze wybicie. Mimo to 42-letni szkoleniowiec znalazł powody do zadowolenia.
– Sposób, w jaki broniliśmy jako zespół, napawa mnie optymizmem, jeśli wyłączymy te nieszczęsne wrzutki. Wygraliśmy wiele pojedynków, widać było determinację i walkę. Przed meczem przewidywałem, że czeka nas trudna przeprawa, co zresztą potwierdziło się na boisku. Ostatecznie nie udało się zwyciężyć, ale uważam, że zrobiliśmy wystarczająco dużo, by zgarnąć pełną pulę.
– Jestem bardzo zadowolony z intensywności oraz jakości, jaką prezentowaliśmy przy piłce – kontynuował szkoleniowiec, zachowując pogodę ducha mimo straty punktów z siedemnastym zespołem Eredivisie. – Jedynym minusem jest fakt, że nie wywieźliśmy stąd zwycięstwa. Moim zdaniem wynik 2:3 do przerwy był wysoce niesprawiedliwy. Takie rzeczy się zdarzają, wówczas trzeba po prostu odzyskać właściwy rytm. Zrobiliśmy to po trafieniu Ayase Uedy. Miałem nadzieję, że pójdziemy za ciosem, ale mecz potoczył się inaczej, co było też zasługą ekipy z Bredy, która zaczęła grać bardzo siłowo.
„Krytyka nie zmieni moich intencji”
Niedzielna konfrontacja z NAC Breda była dla trenera trudna nie tylko ze względu na wynik. Z sektora gości wielokrotnie niosły się okrzyki wymierzone bezpośrednio w Van Persiego, w których domagano się jego odejścia. Szkoleniowiec odniósł się do tej sytuacji z dużym spokojem.
– To nic przyjemnego, słyszałem te okrzyki. Przez lata obecności w futbolu zdążyłem jednak wyhodować grubą skórę – przyznał. – To nieodłączny element tego zawodu. Jako piłkarz również musiałem mierzyć się z krytyką i skrajnymi opiniami, a z mojej perspektywy udało mi się nad nimi wszystkimi zatriumfować. Dziś większość ludzi ocenia moją karierę zawodniczą pozytywnie.
Zdaniem trenera prawo do wyrażania niezadowolenia jest wpisane w świat sportu. Podkreślił on, że każdy kibic ma własny sposób wspierania drużyny, choć definicja fana zakłada bycie z klubem na dobre i na złe.
– W pełni rozumiem te emocje, to one czynią futbol pięknym. Potrafię się od tego odciąć i wykonywać swoją pracę zgodnie z sumieniem. Robię wszystko, co w mojej mocy, ciągle się uczę i każdą decyzję podejmuję z myślą o dobru klubu – zadeklarował Van Persie.
Szkoleniowiec zaznaczył, że nie zamierza rezygnować z obranej ścieżki.
– Stoję murem za swoją filozofią. Dziś widziałem zespół, który walczył jeden za drugiego, kreował ciekawe akcje i zdobył trzy bramki na niezwykle trudnym terenie. Brak zwycięstwa wywołał emocje, a ten scenariusz widziałem już wielokrotnie w różnych konfiguracjach. Nie jestem człowiekiem, który ucieka przed problemami – ani jako piłkarz, ani jako trener. Te okrzyki nie są miłe, ale w żaden sposób nie wpływają na moją chęć pomocy klubowi – podsumował trener.
Komentarze (0)