Robin van Persie odniósł się do zarzutów, które pojawiły się po tym, jak Givairo Read doznał kontuzji w wyjazdowym meczu Feyenoordu z sc Heerenveen. Prawy obrońca nie został zmieniony wcześniej i ostatecznie musiał opuścić boisko z urazem, co wywołało pytania o rolę sztabu medycznego oraz decyzje pionu sportowego. Szkoleniowiec podkreśla jednak, że sposób, w jaki przedstawia się współpracę wewnątrz klubu, rozmija się z rzeczywistością.
Van Persie stanowczo zaprzecza, jakoby ignorował sygnały ze strony lekarzy czy działu performance. – Rozumiem, że dla świata zewnętrznego nigdy nie da się zrobić wszystkiego dobrze. Kiedy w Bukareszcie zdjąłem Valente po godzinie gry, zarzucano mi, że zbyt mocno ulegam opinii działu performance. Teraz znów jest „nie tak” – zauważa trener.
Według szkoleniowca decyzje podejmowane są zawsze zespołowo. – Uważam, że bardzo dobrze współpracujemy – z każdą z komórek klubu. Każdy mecz analizujemy osobno i wszystko odbywa się w porozumieniu. Czy zawsze wychodzi idealnie? Nie, w przypadku Giviego też nie poszło dobrze – przyznaje.
Najbardziej poszkodowany w tej sytuacji jest sam zawodnik. – Dla niego to wyjątkowo przykre, bo bardzo będzie nam go brakować na boisku i poza nim. Zasadniczo pracujemy ze sobą dobrze, ale ostateczna decyzja przy każdej zmianie należy do mnie. Czuję w tym pełne wsparcie współpracowników – podkreśla Van Persie.
Trener nie ukrywa, że nie każda decyzja broni się z perspektywy czasu. – Nie twierdzę, że wszystkie nasze wybory były trafne. Nieustannie staramy się w każdym scenariuszu znaleźć najlepsze rozwiązanie dla zawodnika i zespołu. Uważam, że niewielu trenerów na świecie pracuje tak otwarcie i w tak ścisłej współpracy wszystkich działów klubu jak ja. Pod tym względem jestem zadowolony, choć oczywiście zawsze można coś robić lepiej – dodaje.
Van Persie nie wyklucza również wzmocnień w zimowym oknie transferowym. Zaznacza jednak, że styczeń rządzi się własnymi prawami, a możliwości są ograniczone. – Jak mówiłem wcześniej, trzymamy oczy i uszy otwarte. Zdajemy sobie sprawę, że zimowe okno nie jest łatwe. Jesteś uzależniony od wolnych zawodników, piłkarzy myślących o mundialu albo od rzadkiej okazji. I to w zasadzie wszystko – tłumaczy na konferencji prasowej.
Szczególna uwaga skupia się na środku defensywy. – Te pozycje obserwujemy ze zwiększoną uwagą – podkreśla szkoleniowiec. Wyjaśnia także swój poważny nastrój: – Po ostatnim okresie nie wypada siedzieć tutaj z szerokim uśmiechem. Nie idzie tak, jak powinno. To nie znaczy, że cały dzień chodzę z taką miną, ale w tej sytuacji to adekwatne. Chcemy grać lepiej i wszyscy to rozumieją.
– Nie skupiam się na innych zespołach, lecz na procesie i stylu gry naszego zespołu. Głęboko wierzę, że im lepiej dopracujesz wszystkie elementy, tym bardziej zwiększasz swoje szanse na zwycięstwo – kontynuuje Van Persie. – Doskonale wiemy, że musi być lepiej i to bardzo szybko, bo w piłce nożnej liczy się wygrywanie. W Feyenoordzie trzeba wygrywać znacznie częściej. Zawsze będę dawał z siebie wszystko, bo moim jedynym celem jest dobro klubu.
Trener mówi także o pracy mentalnej z zawodnikami. – Szukam równowagi między pobudzaniem piłkarzy a omawianiem spraw, które naprawdę muszą się poprawić. Pamiętam, że w pierwszej kolejności mamy do czynienia z ludźmi. Trzeba odnaleźć nastawienie z początku sezonu i próbować „uruchamiać” zawodników – podkreśla. Mimo wyzwań Van Persie zachowuje wiarę przed najbliższym meczem: – Wierzę w naszych piłkarzy i mam dobre przeczucia przed tym spotkaniem. Sparta ma solidny zespół, więc zostaniemy sprawdzeni na wielu płaszczyznach.
Podczas konferencji trener wrócił również do artykułu opublikowanego w Algemeen Dagblad, w którym zarzucono mu zignorowanie zaleceń sztabu medycznego i niezdecydowanie się na wcześniejszą zmianę Givairo Reada w meczu z Heerenveen. Van Persie wyraźnie daje do zrozumienia, że taka narracja go irytuje.
– Jeśli pisze się taki tekst, trzeba mieć wszystkie fakty poukładane. To wpływa na część kibiców, dlatego apeluję, by nie wierzyć we wszystko, co się czyta. Autor nie wie dokładnie, co tam zostało powiedziane i jak wyglądała współpraca. Uważam to za naganne. Bez zadania jakichkolwiek pytań, co można było zrobić na wiele sposobów, zostaje to bezrefleksyjnie opublikowane. Nie wierzcie we wszystko, co czytacie – mówi trener.
Zwraca też uwagę na sposób przedstawienia sprawy. – Można było napisać to jako opinię. Tymczasem podano to jako fakt, że poszedłem wbrew zaleceniom. W takim wypadku trzeba lepiej odrobić pracę domową – podsumowuje Van Persie.
Komentarze (0)