Raheem Sterling pozostaje jednym z tematów wokół Feyenoordu. Doświadczony skrzydłowy ma za sobą trudne pół roku na De Kuip i w ostatnich miesiącach praktycznie nie potrafił odcisnąć swojego piętna na grze zespołu. W ostatnich dniach pojawiły się sygnały, że 31-latek rozgrywa ostatnie tygodnie w Rotterdamie, choć jednocześnie pojawiają się również informacje, że Feyenoord rozważa przedstawienie mu nowej propozycji.
We wtorkowy wieczór w programie Vandaag Inside szeroko omawiano sytuację Sterlinga, a także rolę Robina van Persiego w polityce technicznej Feyenoordu. René van der Gijp zareagował ze zdziwieniem na pomysł, że klub z Rotterdamu chciałby kontynuować współpracę z byłym reprezentantem Anglii. – Tak… można to zrobić – zaśmiał się Van der Gijp. – Można też rozważyć taki pomysł…
Po chwili wtrącił się Johan Derksen: – Czy mają ku temu jakieś argumenty? Nie ma absolutnie żadnego powodu, by zatrzymywać tutaj drogiego zawodnika, jakim jest Sterling, bo on niczego nie wnosi do Feyenoordu.
W programie poruszono również wpływ Van Persiego na politykę transferową klubu. Van der Gijp zastanawia się, czy szkoleniowiec już teraz powinien odgrywać kluczową rolę w kwestiach transferowych.
– Słyszę, jak Van Persie mówi: „to ja będę decydował o polityce transferowej”, ale na jakiej podstawie? Jeśli powiedzieliby to Wenger, Ancelotti albo Guardiola - ludzie, którzy zapracowali na swoją renomę - to w porządku. Ale Van Persie jeszcze absolutnie na to nie zapracował.
Derksen całkowicie zgodził się z tą krytyką i uważa, że to nowy dyrektor techniczny powinien ostatecznie odpowiadać za politykę transferową Feyenoordu.
– Trener, który potrzebuje Advocaata, żeby utrzymać się na nogach, nie może decydować o polityce zakupów i sprzedaży zawodników. Nie ma w tym żadnego doświadczenia. Dyrektora technicznego nie sprowadza się przecież bez powodu, więc nie powinien się do tego mieszać. Van Persie jest tylko przejściową postacią i powinien się cieszyć, jeśli za rok nadal będzie tutaj pracował.
Komentarze (0)