Feyenoord zakończył wyjątkowo trudny sezon, zajmując ostatecznie drugie miejsce w tabeli. Zapewnienie sobie tej lokaty, a tym samym awansu do Ligi Mistrzów, było świętowane po niedzielnym meczu z AZ. Jak zauważyli dziennikarze RTV Rijnmond, trudno jednak mówić o wielkiej euforii. Poniżej podsumowanie tego, co pisze i mówi się w mediach po niedzielnym spotkaniu.
W podcaście „Feyenoord: De Verlenging” Dennis van Eersel przyznał, że w klubie dominowała przede wszystkim ulga. – Tak naprawdę towarzyszyło temu całemu sezonowi. Było bardzo mało prawdziwych momentów euforii, nie wygrano żadnych wielkich meczów. Tylko dzięki wynikom innych drużyn wszystko ostatecznie układało się wystarczająco dobrze. Oczywiście jest powód do radości, bo awans do Ligi Mistrzów jest dla Feyenoordu niezwykle ważny.
Mimo to duża część stadionu opuściła trybuny już chwilę po ostatnim gwizdku. – To było skromne świętowanie. Ta atmosfera miała też związek z przebiegiem meczu i sposobem, w jaki Feyenoord dowiózł wynik – ponownie dzięki rezultatom innych klubów. To idealnie pasuje do całego tego sezonu. Myślę, że wszyscy w Feyenoordzie, a szczególnie kibice, są już trochę zmęczeni tym sezonem.
Po zrealizowaniu „projektu Liga Mistrzów” pojawia się pytanie, czy Feyenoord będzie kontynuował współpracę z Robinem van Persiem. Van Eersel nakreślił dylemat władz klubu. – Z jednej strony w tym roku zainwestowano w Van Persiego, sprowadzając kilku zawodników oraz Dicka Advocaata. Zrobiono to po to, by Van Persie mógł uczyć się na naturalnych błędach początkującego trenera. Jeśli klub chce z nim iść dalej, musi mieć pewność, że wyciągnął z tego wnioski. Ale z drugiej strony, jeśli zatrudnisz innego szkoleniowca, również nie masz gwarancji, że będzie lepszy.
– Myślę, że istnieje spore ryzyko, iż Feyenoord ponownie znajdzie się w sytuacji podobnej do tej z obecnego sezonu. Nie jestem przekonany, czy Van Persie rzeczywiście nauczył się na błędach. Nawet w okresie pracy z Advocaatem Feyenoord nadal tracił wiele punktów. Nigdy wcześniej wicemistrz nie miał tak małej liczby punktów, więc klub naprawdę się wręcz prześlizgnął. Kiedy słucham Van Persiego, nie mam też pewności, czy jest wystarczająco samokrytyczny i czy rzeczywiście wyciągnął lekcję ze swoich błędów.
„Prawdopodobnie nie chcą ponownie obsadzać także stanowiska Van Persiego”
W programie „Studio Voetbal” dyskutowano nie tylko o samym spotkaniu, ale również o sezonie Dennisa te Kloese i Robina van Persiego.
Theo Janssen rozpoczął od analizy meczu na De Kuip. – Pierwsza połowa w wykonaniu Feyenoordu była bardzo słaba. Tak naprawdę zostali całkowicie zdominowani. W drugiej połowie Van Persie dokonał zmian i pojawiła się większa presja. Drużyna zaczęła bardziej przypominać Feyenoord. To również zasługa Dicka Advocaata, bo jest to coś, co często można zobaczyć w jego zespołach: gra blisko siebie i zamykanie linii podań. W drugiej połowie robili to znacznie lepiej, dzięki czemu wrócili do meczu i ostatecznie zasłużenie zremisowali.
Po meczu i zapewnieniu sobie gry w Lidze Mistrzów kibice pożegnali dyrektora Dennisa te Kloese. – Niezależnie od tego, jak na to spojrzeć, wykonał dobrą pracę – ocenił Wim Kieft. – Oczywiście łatwiej jest odchodzić w atmosferze awansu do Ligi Mistrzów. Nie można jednak zapominać, że osoby pracujące w takich klubach funkcjonują pod ogromną presją ze strony najbardziej radykalnych grup kibiców. To nie są spokojne warunki pracy. Zostawia po sobie coś dobrego, ponownie zapewniając klubowi Ligę Mistrzów.
Podobnego zdania był Jeroen Stekelenburg. – Zdecydowanie wykonał dobrą pracę. W klubie panowała stabilność, której wcześniej często brakowało. Teraz Feyenoord musi znaleźć nowego dyrektora generalnego, dyrektora technicznego i przewodniczącego rady nadzorczej. To ogromne wyzwanie. Krytykowano go oczywiście za łączenie funkcji dyrektora generalnego i technicznego, ale mimo wszystko klub funkcjonował stabilnie.
Pierre van Hooijdonk nie zgodził się jednak z tą oceną w pełni. – Jeśli spojrzeć na jego pracę jako dyrektora technicznego, trudno powiedzieć, że ostatnie dwa lata były udane pod względem transferów. Zainwestowano ogromne pieniądze, a niewiele z tego widać.
Theo Janssen ocenił sezon Van Persiego na „szóstkę z minusem”. – Wiele rzeczy poszło źle. Styl gry, który chciał wprowadzić Van Persie, utrzymał się może przez pięć lub sześć meczów. Potem było już coraz gorzej. Drużyna była bardzo nierówna. Pojawiały się różne decyzje dotyczące zawodników czy kapitanów. Sprowadzenie Sterlinga było wręcz skandaliczne, skoro ten chłopak praktycznie już nie gra. To był paniczny transfer. Te Kloese też popełnił błędy, zbyt mocno słuchając Van Persiego. Myślę, że Robin miał decydujący głos w wielu sprawach. Dla Feyenoordu ważne jest, by do klubu trafiło duże nazwisko na stanowisko dyrektora technicznego, które będzie potrafiło bardziej go kontrolować.
Stekelenburg dostrzegał podobne problemy, ale słyszał również sygnały, że klub nie planuje rozstania z Van Persiem tego lata. – Panuje przekonanie, że Feyenoord nie chce ponownie obsadzać także tego stanowiska, bo i tak czeka go mnóstwo zmian. Jeśli klub miałby się z nim rozstać, lepszy moment byłby w lutym. Chciano pozwolić mu się rozwijać. Jest młody, popełniał błędy, ale nadal istnieje wobec niego zaufanie. Jednocześnie pojawia się obawa, że przyszły sezon nie zacznie się dobrze i po ośmiu tygodniach wszyscy pomyślą: trzeba było zrobić to od razu. Wtedy nowy trener nie miałby już szansy przepracować okresu przygotowawczego z zespołem. Te wątpliwości więc istnieją.
Perez krytyczny mimo drugiego miejsca: „Jak oni chcą pokazać się w Lidze Mistrzów?”
Kenneth Perez w programie „Dit was het Weekend” krytycznie ocenił sezon Feyenoordu. Analityk zauważył, że Rotterdamczycy potrafili wrócić do meczu z AZ po trudnym okresie, ale jednocześnie poddał w wątpliwość dorobek punktowy, politykę transferową oraz perspektywy przed występami w Lidze Mistrzów.
Perez był ciekawy, jak Feyenoord zaprezentuje się na tle mocnego rywala. – Byłem ciekaw, jak Feyenoord poradzi sobie przeciwko dobrej drużynie. Trauner po powrocie zebrał mnóstwo pochwał, ale przy tej sytuacji zagrał bardzo dziwną piłkę. Szczerze mówiąc, nawet nie wiadomo było, co próbował zrobić. Parrott świetnie to wykorzystał.
Później dostrzegł jednak poprawę w grze gospodarzy. – Muszę przyznać, że Feyenoord dobrze wrócił do meczu. W ostatnich spotkaniach pokazywali głównie, jak bronią, ale tym razem musieli też atakować. Wychodziło im to całkiem nieźle, choć AZ miało kilka dużych okazji. Chociażby sytuacja Mijnansa zaraz po przerwie, kiedy Targhalline się pomylił i wszystko było całkowicie otwarte.
Perez podkreślił następnie, że obecny dorobek punktowy nie powinien być przesadnie świętowany. – Feyenoord zdobył teraz 62 punkty i zanim rozpocznie się wielka feta, warto spojrzeć na to z perspektywy: z takim wynikiem w poprzednim sezonie zajęliby piąte miejsce.
Marciano Vink zwrócił uwagę przede wszystkim na słabość konkurencji. – To mówi więcej o reszcie stawki. Sezon Feyenoordu został już dokładnie omówiony – wszystkie dziwne decyzje i kontuzje. Ale zobaczcie, co robiły inne kluby. Twente miało fatalny start, a później świetnie radziło sobie pod wodzą Johna van den Broma. NEC kompletnie się pogubiło, Ajax przez cały sezon również był zagubiony. Feyenoord miał w tym wszystkim trochę szczęścia.
Perez z mieszanymi uczuciami patrzy w przyszłość. – Pytanie brzmi: co dalej z Feyenoordem? Teraz wszyscy mówią o Lidze Mistrzów, ale jak oni chcą się tam zaprezentować? Klub nie miał szczęśliwej ręki do transferów, teraz przyjdzie nowy dyrektor techniczny. W Rotterdamie trwa świętowanie i zachwyty, ale przypomnę jeszcze raz: w poprzednim sezonie piąte miejsce byłoby katastrofą. Teraz tak się tego nie odbiera i Te Kloese może odejść do Meksyku głównym wejściem.
Vink uważa jednak, że Dennisowi te Kloese należą się pochwały. – Wykonał dobrą pracę. Oczywiście na początku to Arnesen uratował sytuację i przebudował całą akademię. Być może jego ostatni rok jako dyrektora technicznego nie był udany, ale ogólnie wokół Feyenoordu panuje dobre odczucie. Wystarczy spojrzeć, jakie pieniądze klub ma obecnie do dyspozycji.
Perez częściowo zgodził się z tymi słowami, ale ponownie skrytykował politykę transferową Feyenoordu. – To, co zrobiono teraz, to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Te Kloese kupował zawodników, których trener później uznawał za niewystarczająco dobrych. To absurdalny sposób prowadzenia klubu. Sprowadzasz takiego Borgesa, a potem okazuje się, że trener w ogóle go nie ceni. Jedenaście milionów po prostu wyrzucone. Trzeba bardziej współpracować z trenerem i pytać: czy ty też widzisz w nim potencjał? Nie chodzi o to, by trener decydował o wszystkim, bo on myśli krótkoterminowo, ale obie strony powinny przynajmniej częściowo się zgadzać.
Vink zauważył, że większe możliwości finansowe często wiążą się również z większym ryzykiem. – Czy nie jest tak, że kiedy nagle masz dużo pieniędzy do wydania, zaczynasz wydawać je łatwiej? Widzieliśmy to w Ajaksie. Trudniej wtedy wyłapywać odpowiednich zawodników. PSV też ma duże możliwości finansowe, ale tam pracuje bardzo rozsądny trener. Tak samo było wcześniej ze Slotem. W PSV trener ma jasną wizję, bierze udział w całym procesie i potrafi powiedzieć: tego zawodnika nie chcę. Widać, że kiedy współpraca między dyrektorem technicznym a trenerem naprawdę działa, a trener jasno wskazuje, z kim potrafi pracować i w kogo wierzy, wtedy zazwyczaj wszystko funkcjonuje dużo lepiej.
Komentarze (0)