Po końcowym gwizdku Timon Wellenreuther próbował podkreślać pozytywne elementy z ostatnich tygodni, jednak takiego spojrzenia nie podzielali ani Luciano Valente, ani Robin van Persie. Szkoleniowiec nie ukrywał, że jego zespół zrobił krok wstecz – tym bardziej że bezpośredni rywale w walce o cele również potracili punkty, co było okazją do podwyższenia przewagi.
– Przegraliśmy zasłużenie – przyznał trener w rozmowie z ESPN. – W fazie budowania akcji zaczęliśmy jeszcze całkiem przyzwoicie, kilka razy dobrze odnaleźliśmy Gijsa, ale później zrobiło się bardzo niedokładnie. To było po prostu słabe. W pierwszej połowie stworzyliśmy dwie dobre sytuacje po akcjach Modera i Hadj Moussy, ale jednocześnie straciliśmy bramkę. Chcieliśmy grać piłkę między liniami, a właśnie po takiej sytuacji Twente zdobyło gola. Do tego przegrywaliśmy pojedynki, a po wrzutach z autu pozwoliliśmy rywalom na zbyt wiele groźnych momentów.
Szczególnie auty były dla Van Persiego źródłem frustracji. – Wiedzieliśmy przed meczem, że Twente ustawia blok i szybko zagrywa piłkę za linię obrony. Wystarczą dwa podania i robi się niebezpiecznie. Tak było przy jednej z bramek, a podobnych sytuacji po ich wrzutach z autu było jeszcze kilka. Trenowaliśmy to przed spotkaniem, dlatego tym bardziej boli, że mimo przygotowań znów do tego dopuściliśmy. Musimy być w tym elemencie zdecydowanie lepsi i agresywniej wchodzić w pojedynki.
W końcówce Feyenoord nie był w stanie narzucić odpowiedniej presji. – Widać było, że nie potrafimy skutecznie docisnąć przeciwnika. Przesunęliśmy Watę wyżej, licząc na impuls w ofensywie, ale to nie przyniosło efektu. Tworzyliśmy za mało sytuacji i dlatego przegraliśmy zasłużenie. Pojedynki to również kwestia świeżości, a pod tym względem wypadliśmy poniżej oczekiwań. To fundament każdego meczu, niezależnie od założeń taktycznych. Wszystko zaczyna się i kończy na wygrywaniu bezpośrednich starć, często w drobnych, pozornie nieistotnych momentach.
Wpływ na przebieg spotkania miały także wymuszone zmiany na lewej stronie defensywy. Van Persie wskazał, że zejścia Gijsa Smala i Barta Nieuwkoopa zaburzyły pierwotny plan. – W obu przypadkach musieliśmy ustawić na lewej obronie zawodnika prawonożnego. To nie jest idealne rozwiązanie, choć przy przestrzeni, która się pojawiała, powinno być wykonalne. Poza tym nie mieliśmy innych realnych opcji.
Wśród kibiców pojawiły się sugestie, by cofnąć Jordana Bosa i dać szansę w ataku Aymenowi Slitiemu lub Gonçalo Borgesowi. Trener zwrócił jednak uwagę na kwestie zdrowotne Raheema Sterlinga. – Czego nie widać z zewnątrz, to fakt, że Raheem obecnie nie jest w stanie grać dłużej niż pół godziny. Rozumiem, że kibice mogą o tym nie wiedzieć, ale my musimy brać takie ograniczenia pod uwagę przy podejmowaniu decyzji – wyjaśnił Van Persie.
Komentarze (0)