Porażka z PSV mocno uderzyła w Robina van Persiego. Trener Feyenoordu po końcowym gwizdku w rozmowie z ESPN bez ogródek skrytykował zarówno swój zespół, jak i samego siebie. Wskazywał na brak intensywności, nieskuteczną grę obronną oraz własną odpowiedzialność za katastrofalny początek spotkania na Philips Stadion.
– Pierwsze siedemnaście minut całkowicie oddaliśmy ten mecz. Nasza intensywność była słaba, brakowało walki w pojedynkach, wszystkie drugie piłki trafiały do PSV – mówił Van Persie po przegranym klasyku. – Bardzo mnie to frustruje, bo moim zadaniem jest dopilnować, by zawodnicy prezentowali odpowiedni poziom. Biorę za to pełną odpowiedzialność, dlatego to rozczarowanie jest ogromne.
Po stracie trzeciej bramki szkoleniowiec nie zauważył poprawy w grze swojej drużyny. – Byliśmy niedokładni przy piłce, mieliśmy problemy z wyprowadzeniem akcji i brakowało nam odwagi. W kluczowych momentach nie podążaliśmy za rywalami, a przeciwko PSV to absolutnie kluczowe. Najważniejsza jest komunikacja. PSV często rotuje pozycjami, więc muszą obowiązywać jasne ustalenia. O taktyce można mówić wiele, ale ostatecznie chodzi o to, by wszyscy razem robili wszystko, co możliwe, aby dobrze bronić – podkreślał.
– Szczególnie w pierwszej połowie gra defensywna była po prostu zła. Po przerwie było nieco lepiej, ale wciąż daleko nam było do poziomu, do którego dążymy – kontynuował trener Feyenoordu. W przerwie na boisku nie pojawił się już Anis Hadj Moussa, jednak Van Persie stanął w obronie swojego zawodnika. – Od dłuższego czasu gra z dużym bólem, co świadczy o jego charakterze. Bardzo wysoko go cenię. Rozmawialiśmy w przerwie i uznałem, że odczuwa zbyt duże dolegliwości. W takiej sytuacji podejmuję decyzję o zmianie – również z myślą o nim.
Van Persie nie unikał także krytyki własnej pracy. – Muszę robić to lepiej. Jeśli spojrzymy na to, jak broniliśmy w pierwszej połowie, było to niewystarczające. Współpraca między zawodnikami wyglądała słabo i to obciąża mnie. Rozumiem też kibiców i ich rozczarowanie. Przygotowaliśmy wspólnie dobry plan, ale dziś kompletnie nie zadziałał.
– Po każdym meczu starasz się znaleźć elementy, na których można budować dalej. Dzisiaj niemal ich nie dostrzegłem, co z mojej strony jest porażką – dodał trener Feyenoordu. – W każdym aspekcie zaprezentowaliśmy się bardzo przeciętnie. Pracujemy nad tym ciężko każdego dnia, a jedne spotkania wychodzą lepiej, inne gorzej. Nie należę do ludzi, którzy się poddają, i zawsze będę stawiał Feyenoord na pierwszym miejscu.
Komentarze (0)