Feyenoord zakończył spotkanie z Heraclesem Almelo zwycięstwem, jednak Robin van Persie po meczu nie ukrywał mieszanych odczuć co do postawy swojego zespołu. Szkoleniowiec drużyny z Rotterdamu dostrzegł wiele momentów dominacji, ale jednocześnie zwrócił uwagę na niedokładne fragmenty gry, w których jego piłkarze niepotrzebnie komplikowali sobie sytuację.
– Ogólnie uważam, że graliśmy dobrze i byliśmy zespołem dominującym. Zdarzały się jednak fazy bardzo chaotyczne. W pierwszej połowie mieliśmy wyraźną przewagę, ale w takim momencie oczekujesz, że zdobędziesz więcej bramek – powiedział Van Persie w rozmowie z ESPN. Trener Feyenoordu odniósł się również do nieuznanego gola Ayase Uedy. – Moim zdaniem ta bramka powinna zostać uznana. On praktycznie główkuje piłkę w swoją własną rękę. Dośrodkowanie Bosa było bardzo dobre, Ueda dosłownie znajduje się w bramce i piłka jedynie muska jego ramię. Według mnie gol był prawidłowy. Zupełnie się z tą decyzją nie zgadzam. W takiej sytuacji brakuje wyczucia, a dla Uedy było to naprawdę przykre. Zasłużył na tego gola – ocenił szkoleniowiec.
W defensywie Feyenoord w pierwszej połowie niemal nie dopuścił rywala do głosu, co również podkreślił Van Persie. – W pierwszej połowie nie pozwalamy przeciwnikowi na nic, poza rzutem karnym. To wynikało przede wszystkim z naszych własnych działań – zaznaczył. Po przerwie gra stała się jednak bardziej wymagająca. – Przy stanie 2:1 Heracles stworzył bardzo dobrą okazję po długim wykopie bramkarza. To powinniśmy lepiej zorganizować. Tego typu sytuacje są w pewnym sensie wpisane w nasz sposób gry, który niesie ze sobą określone ryzyko – dodał.
Zdaniem Van Persiego losy spotkania ostatecznie przesądziła bramka Anisa Hadj Moussy. – W okolicach wyniku 2:1 mieliśmy trudniejsze momenty i bywaliśmy niedokładni. W takich chwilach ogromnym atutem jest obecność Moussy na boisku, który potrafi zdobyć tak fantastycznego gola. Od stanu 3:1 mecz był już rozstrzygnięty, a my złapaliśmy lepszy rytm. Ostatecznie to zasłużone zwycięstwo – widziałem wiele dobrych rzeczy, ale są też aspekty, które muszą być lepsze – podsumował.
Na środku pola trener Feyenoordu dostrzegł dużą dynamikę w grze trójki Valente – Hwang – Targhalline. – To był bardzo dynamiczny zestaw. Nie sądzę, by któregoś z tych zawodników należało na stałe przypisywać do jednej pozycji. Często się wymieniali, o co prosiliśmy ich już wcześniej. Dobrze to realizowali. Nasz styl gry wiąże się z ryzykiem – czasem tracisz piłkę, ale widziałem też wiele naprawdę efektownych akcji i kombinacji – ocenił Van Persie.
Zapytany o brak Sema Steijna w wyjściowym składzie, Van Persie odpowiedział jednoznacznie. – Miało to konkretny powód. W poprzednim meczu dał z siebie bardzo dużo, dosłownie „nabiegał” się po rekordy. Z fizycznego punktu widzenia dziś lepszym rozwiązaniem było, aby nie zaczynał spotkania – wyjaśnił.
Na koniec trener odniósł się do decyzji, by wcześniej wprowadzić na boisko Caspera Tengstedta, a nie Shaqueela van Persiego. – Również ten temat omawialiśmy wcześniej. Casper, podobnie jak wielu innych zawodników, każdego dnia walczy o swoją szansę. Uznałem, że to był odpowiedni moment. Shaqueelowi nic nie dolega, jest w pełni sprawny. Jestem trenerem grupy 25 piłkarzy i ostatecznie podejmujemy decyzje w oparciu o każdy mecz i każdy trening. Te wybory nie muszą wyglądać tak samo w każdym spotkaniu – powiedział Van Persie.
Trener odniósł się też do kontuzji. - Krótko po meczu ciężko dokładnie ocenić, jak to wygląda – przyznał szkoleniowiec. – Watanabe skręcił kostkę. Teraz kluczowe pytanie brzmi, jak poważny jest to uraz. Musimy poczekać i wszyscy liczymy na to, że nie okaże się groźny – dodał.
Znaki zapytania pojawiły się również przy Anelu Ahmedhodžiciu. Środkowy obrońca w końcówce spotkania został zmieniony przez Jana Pluga. – Został mocno uderzony i bardzo to odczuwał, odczuwał też ból. Sam poprosił o zmianę – wyjaśnił Van Persie. – Czy to coś poważnego? To zależy od tego, jak duży wpływ miało to uderzenie. Jeśli Anel prosi o zejście z boiska, to znaczy, że naprawdę trzeba reagować, bo zazwyczaj tego nie robi – podkreślił trener.
Znacznie spokojniej wygląda sytuacja Luciano Valente oraz Hwanga. W ich przypadku chodziło wyłącznie o skurcze mięśni. Valente sprawiał chwilami wrażenie, jakby zmagał się z problemami z tylną częścią uda, jednak – jak uspokoił Van Persie – nie doszło do żadnego urazu. – Wykonali ogrom pracy, a wtedy czasem pojawiają się skurcze. To normalne – są tylko ludźmi, czasem odzywają się mięśnie. Właśnie z tym mieli do czynienia ci dwaj zawodnicy – podsumował szkoleniowiec Feyenoordu.
Komentarze (0)