W Feyenoordzie od dłuższego czasu sprawy nie układają się tak, jak oczekiwano. Problemy widoczne są nie tylko na boisku – zdaniem trenera Robina van Persiego również na trybunach. Zarówno przed meczem z Excelsiorem, jak i po jego zakończeniu szkoleniowiec ponownie apelował do Het Legioen, by kibice wspierali zespół w pozytywny sposób. Ten apel spotkał się jednak z bardzo krytyczną reakcją Koerta Westermana.
W programie FC Rijnmond Westerman przyznał, że relacja między piłkarzami a publicznością – o której wspominał także Van Persie – wyraźnie osłabła. – To bardzo niepokojące. Mam wrażenie, że staje się to coraz bardziej uporczywym problemem. Lubię w tym kontekście używać słowa „kontrola”, a właściwie jej brak. Coraz bardziej wygląda na to, że Van Persie stracił dużą część swojej drużyny. A sam klub stracił kontrolę nad Van Persiem.
W tej ostatniej kwestii nawiązywał do wypowiedzi trenera dotyczących wsparcia ze strony kibiców. – Jeśli w minionym tygodniu, a potem znów w niedzielę po meczu, apelujesz do kibiców na De Kuip i prosisz ich, by byli pozytywni, to nie jest tylko prośba. W gruncie rzeczy mówisz wtedy: „To także trochę wasza wina”. A na to naprawdę nie można sobie pozwolić.
Brak wzajemności
Jednocześnie, jak zauważył Dennis Kranenburg, po takim apelu ze strony trenera również Het Legioen oczekuje więcej od samych piłkarzy. – Na tym polega ta wzajemność: na boisku trzeba pokazać to, co kibice chcą oglądać. W pierwszej połowie kilka razy było słychać okrzyki „pressing, pressing”. – Rozumiem tę frustrację, bo wcześniej słyszysz zapowiedzi o grze z wysokim pressingiem i dużą intensywnością, a potem oglądasz taką pierwszą połowę. Van Persie apeluje: „dajcie się słyszeć i wspierajcie nas pozytywnie”, ale na boisku też musi się coś pojawić w zamian. A tego, zwłaszcza w pierwszej połowie, nie widziałem.
Komentarze (0)