Kees van Wonderen i Feyenoord nadal pozostają w kontakcie w sprawie ewentualnej współpracy w strukturach technicznych klubu. Obie strony niedawno zdecydowały, że na ten moment nie podejmą współpracy przy obsadzie stanowiska dyrektora technicznego, jednak nie wykluczają takiej możliwości w przyszłości.
Van Wonderen potwierdza, że rozmowy z Feyenoordem przebiegły w pozytywnej atmosferze i podkreśla, że temat nie jest definitywnie zamknięty. – Podjęcie pracy w Feyenoordzie wciąż jest możliwe, odbyliśmy dobre rozmowy – powiedział w rozmowie z VoetbalPrimeur. – Relacje nadal są dobre, co odczuwam również dlatego, że utrzymuję kontakt z Feyenoordem. Wspólnie uznaliśmy jednak, że na ten moment lepiej nie podejmować współpracy, więc trudno dziś powiedzieć, co przyniesie przyszłość.
Były obrońca postrzega rolę dyrektora technicznego jako interesujące wyzwanie w świecie futbolu. – Uważam tę funkcję za bardzo ciekawą, ponieważ polega ona na tworzeniu warunków, które pozwalają ukierunkować rozwój klubu. Chodzi również o utrzymanie tego kierunku, czyli pilnowanie realizacji przyjętych założeń – wyjaśnił były obrońca. Podkreślił przy tym, że w Feyenoordzie nie miałby przejmować czyichś obowiązków, lecz stanowić uzupełnienie już istniejącej struktury. – Moja rola polegałaby na dołączeniu do organizacji, która już funkcjonuje. W obszarze sportowym wiele jest w Feyenoordzie dobrze zorganizowane, a ja mógłbym być jednym z dodatkowych elementów tego systemu.
Brak zainteresowania rolą trenera
Powrót na De Kuip w roli pierwszego trenera nie wchodzi dla Van Wonderena w grę. Ex-reprezentant Oranje przyznaje, że nie postrzega siebie jako odpowiedniej osoby do tej funkcji. – To pytanie pojawiało się bardzo często, zwłaszcza gdy osiągasz lepsze wyniki. Wtedy naturalnie zaczyna się łączyć twoje nazwisko z Feyenoordem. Nie uważam, że jestem odpowiednią osobą, by zostać trenerem Feyenoordu. Presja, odpowiedzialność i konieczność bycia zaangażowanym w to 24 godziny na dobę… Gdy jesteś trenerem Feyenoordu, dni wydają się zbyt krótkie. Spada na ciebie ogrom obowiązków. Na ten moment nie jest to coś, do czego dążę.
Komentarze (0)