Decyzja Robina van Persiego podjęta podczas wyjazdowego meczu Feyenoordu ze sc Heerenveen wywołała falę ostrych komentarzy. Trener zespołu z Rotterdamu zdecydował się pozostawić Givairo Reada na boisku przez pełne dziewięćdziesiąt minut, mimo że wewnątrz klubu obowiązywały jasno określone wytyczne dotyczące jego obciążeń po wcześniejszych problemach zdrowotnych. Ryzyko okazało się kosztowne – prawy obrońca ponownie doznał urazu mięśnia dwugłowego i na dłużej wypadł z gry.
Skutki tej sytuacji wykraczają jednak daleko poza sam aspekt sportowy. Feyenoord mógł w zimowym oknie transferowym liczyć na bardzo lukratywną transakcję. Według informacji krążących w środowisku piłkarskim, zainteresowanie młodym defensorem było realne i pochodziło z najwyższego europejskiego poziomu. Rozwój Reada bacznie obserwowały między innymi Manchester City oraz Bayern Monachium.
Nowa kontuzja sprawiła jednak, że temat zimowego transferu został natychmiast zamknięty. – Skauci zainteresowanych klubów oglądali mecz Feyenoordu w transmisji internetowej – relacjonuje Martijn Krabbendam na łamach Voetbal International. – Co dzieje się z Readem? Znowu kontuzja? Jak wpłynie to na potencjalny transfer? Nikt nie sprowadza kontuzjowanego zawodnika zimą. Feyenoord, mając kontrakt obowiązujący do 2029 roku, mógł żądać kwoty rzędu trzydziestu milionów euro. Mógł i potrafił – ale Read nigdzie nie odchodzi.
Van Persie odniósł się do całej sprawy podczas spotkania z mediami, wyrażając irytację doniesieniami sugerującymi, że zignorował zalecenia klubowej opieki medycznej. Szkoleniowiec podkreślał, że decyzje zapadały po konsultacjach, a przy okazji ostro skrytykował dziennikarza Mikosa Goukę, zarzucając mu brak rzetelności. Krabbendam zwraca jednak uwagę, że w Feyenoordzie istniał precyzyjny plan przygotowany przez dział dział medyczno-wydolnościowy, określający krok po kroku bezpieczny powrót Reada do gry.
– Ku zaskoczeniu wszystkich, po dziewięćdziesięciu minutach wciąż był na boisku – pisze Krabbendam. – Osoby z wewnątrz klubu wiedzą, że sztab medyczny jednoznacznie zalecał jego zmianę, właśnie po to, by zminimalizować ryzyko urazu. Trener Robin van Persie zignorował jednak specjalistów i ich dane. W efekcie to dział medyczno-wydolnościowy znalazł się pod ostrzałem, choć rodzi się pytanie, na ile jest to sprawiedliwe, skoro główny trener zlekceważył jasne wskazania: zmienić Reada.
Wnioski płynące z tej analizy są dla Van Persiego wyjątkowo niekorzystne. – Niezależnie od wszystkiego, sprawa Reada to kolejna wpadka po wcześniejszych problemach z obsadą bramki, opaską kapitańską, siedmioma zmianami w meczu z Bragą, które okazały się mocno kosztowne, oraz ciągłych roszadach na skrzydłach. Narastający chaos coraz mocniej odbija się na funkcjonowaniu zespołu – podsumowuje Krabbendam.
Jak podkreśla autor, widać to zarówno w jakości gry, jak i w wynikach. Sposób, w jaki potraktowano Givairo Reada w ostatnim spotkaniu w Heerenveen, dołożył kolejną rysę do i tak już kruchego zaufania piłkarzy wobec sztabu szkoleniowego.
Komentarze (0)