Feyenoord rozpoczął nowy rok bez zwycięstwa. W wyjazdowym meczu z Heerenveen zespół z Rotterdamu dwukrotnie obejmował prowadzenie, jednak za każdym razem pozwalał rywalom doprowadzić do wyrównania. W efekcie ligowe rozgrywki po przerwie zostały wznowione remisem, który po raz kolejny uwidocznił problemy Feyenoordu z definitywnym zamykaniem spotkań.
– Gdy po osiemdziesięciu minutach prowadzisz 2:1, po prostu chcesz wygrać mecz – mówi Timon Wellenreuther w rozmowie z ESPN. – W pierwszej połowie mieliśmy dobre okazje i graliśmy całkiem nieźle. Zbyt długo zwlekaliśmy jednak z podaniami prostopadłymi. Druga połowa nie była łatwa. Heerenveen to dobry zespół, ale jako Feyenoord musimy grać tutaj lepiej i być stroną dominującą. Pod koniec spotkania całkowicie straciliśmy tę dominację.
Niemiecki bramkarz przyznaje, że z perspektywy własnej bramki nie zawsze łatwo ocenić wszystkie boiskowe niuanse. – Próbowaliśmy wielu rozwiązań i naprawdę chcieliśmy narzucić swój styl gry, lecz przeciwnik dokładnie wiedział, co robić. Ostatecznie wyglądało to tak, jakby wszyscy byli już zmęczeni i nie byli w stanie dać z siebie stu procent. Nie może to jednak służyć jako usprawiedliwienie, nawet jeśli temperatura wynosiła pięć stopni poniżej zera.
Wellenreuther podkreśla również, że mimo licznych problemów kadrowych Feyenoord dysponuje wystarczającą jakością, by wygrywać takie spotkania. – Mamy dobry zespół i wszyscy wiedzą, jak wiele kontuzji nas trapi. Mimo to wciąż mamy dość jakości, by zwyciężać w takich meczach. Ciężko trenujemy, dużo rozmawiamy i dokładnie analizujemy nasze występy. Robimy wiele rzeczy dobrze, ale po raz kolejny zabrakło nam trzech punktów – podsumowuje bramkarz Feyenoordu.
Komentarze (0)