Po końcowym gwizdku frustracja Timona Wellenreuthera była aż nadto widoczna. Bramkarz i kapitan Feyenoordu nie potrafił pogodzić się z faktem, że jego zespół po raz kolejny wypuścił mecz z rąk. W rozmowie z ESPN mówił otwarcie o braku pewności siebie, chaosie w defensywie oraz bezlitosnej skuteczności rywala.
– To jest niewiarygodne. Stworzyliśmy sobie mnóstwo sytuacji. Oczywiście w pierwszej połowie nie graliśmy dobrze, ale po przerwie naprawdę próbowaliśmy wszystkiego – podkreślał Wellenreuther tuż po spotkaniu. – Potrzebujemy dwudziestu okazji, żeby zdobyć łącznie trzy bramki, a to zdecydowanie za mało. Dziś mogliśmy strzelić nawet sześć goli. Tymczasem przeciwnik zdobywa cztery bramki w bardzo prosty sposób. To nie powinno się zdarzyć.
Kapitan Feyenoordu wskazał, że słaba postawa zespołu, szczególnie w pierwszej części meczu, ma swoje źródło przede wszystkim w sferze mentalnej. – W tej chwili brakuje nam pewności siebie. Ostatnie tygodnie są bardzo trudne. Nawet najprostsze podania nie trafiają do właściwego zawodnika i to ma bezpośredni związek z brakiem wiary we własne możliwości – tłumaczył. – Jakości w tej drużynie nie brakuje, dlatego każdego dnia pracujemy nad odbudowaniem pewności siebie. Teraz jest to jednak wyjątkowo trudne. Potrzebujemy zwycięstwa, żeby to przełamać.
Wellenreuther nie ukrywał również zdumienia skalą problemów w defensywie. – Przy wszystkich czterech straconych golach z tyłu było kompletnie pusto. Nie wiem, jak to jest możliwe – mówił z niedowierzaniem. – Myślimy wyłącznie o atakowaniu, a przecież bronienie jest równie ważne. Musimy znaleźć rozwiązanie tego problemu.
Komentarze (0)