Feyenoord miał dziś świętować, chociaż świętowanie po takim sezonie to byłoby dużą przesadą. Miał to być, i prawdopodobnie jest, śmiech przez łzy. Ostatni domowy mecz sezonu 2025/26, pełne De Kuip, stawka ogromna i szansa, by przypieczętować wicemistrzostwo w stylu godnym klubu walczącego o najwyższe cele. Zamiast tego dostaliśmy kolejny rozczarowujący występ, który aż bolał do oglądania. Remis 1:1 z AZ Alkmaar sprawił, że Feyenoord ostatecznie zapewnił sobie miejsce w Lidze Mistrzów i drugie miejsce w tabeli, ale bardziej niż satysfakcję czuć dziś gigantyczny niesmak.
Bo nie da się dłużej udawać, że wszystko jest w porządku. Drużyna Robina van Persiego po raz kolejny zaprezentowała futbol bez pomysłu, bez energii i bez charakteru. Ataki były przewidywalne, tempo gry dramatycznie wolne, a kreatywność praktycznie nie istniała. Feyenoord wyglądał jak zespół, który gra ten mecz za karę, a nie o ogromną sportową nagrodę przed własną publicznością. I właśnie to jest najbardziej niepokojące - brak jakiejkolwiek reakcji po kolejnych fatalnych występach.
Najbardziej wymowna jest jednak statystyka, która idealnie podsumowuje ten sezon. Po remisie z AZ Feyenoord zakończy rozgrywki bez choćby jednego zwycięstwa przeciwko ligowej czołówce. Ani PSV, ani Ajax, ani AZ, ani NEC, ani Twente - żadnego sygnału, że ten zespół naprawdę potrafi dominować i wygrywać najważniejsze mecze. To wręcz niewiarygodne, patrząc na jakość kadry i ambicje klubu. Wicemistrzostwo zostało dziś zapewnione bardziej dzięki potknięciom innych niż własnej sile.
I właśnie dlatego trudno po końcowym gwizdku mówić o sukcesie. Liga Mistrzów? Oczywiście - cel wykonany. Ale styl, w jakim Feyenoord do tego doszedł, pozostawia po sobie ogromny niedosyt i mnóstwo pytań przed nowym sezonem. Bo jeśli ten zespół ma naprawdę wrócić do walki o mistrzostwo, takie występy po prostu nie mogą już być akceptowane.
Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore
Komentarze (0)