Ayase Ueda na dobre zapisał się w historii Feyenoordu. Japoński napastnik zakończył sezon jako król strzelców Eredivisie, zdobywając 25 bramek w 32 ligowych spotkaniach. Tym samym przejął koronę po swoim klubowym koledze Semie Steijnie, który w poprzednich rozgrywkach sięgnął po ten tytuł jako zawodnik FC Twente.
Za imponującymi statystykami Uedy kryje się jednak wyjątkowy przebieg sezonu. Napastnik rozpoczął rozgrywki w znakomitym stylu i po piętnastu kolejkach miał już na koncie osiemnaście trafień. Wszystko wskazywało na to, że Feyenoord wreszcie doczekał się prawdziwej maszyny do zdobywania bramek. Szczególnie w pierwszej części sezonu Japończyk był niezwykle trudny do zatrzymania.
Po przerwie zimowej jego skuteczność wyraźnie jednak spadła. W dziesięciu ligowych meczach trafił do siatki zaledwie raz. Z jego gry zniknęła dotychczasowa swoboda, a na De Kuip coraz częściej zaczęto dyskutować o jego formie. Mimo to, dzięki kapitalnemu początkowi sezonu, nadal utrzymywał się na czele klasyfikacji strzelców.
W marcu 27-latek odzyskał skuteczność. Przełamanie przyszło akurat w meczu z NAC Breda, gdy zdobył dwie bramki w zremisowanym 3:3 spotkaniu. Później ponownie trafiał także przeciwko Excelsiorowi, N.E.C. oraz FC Groningen. Szczególnie w końcówce sezonu napastnik udowodnił swoją wartość w walce o drugie miejsce i bezpośredni awans do Ligi Mistrzów.
Zdobywając tytuł króla strzelców, były zawodnik Cercle Brugge dołączył do grona wybitnych napastników Feyenoordu, takich jak Ove Kindvall, Pierre van Hooijdonk, Dirk Kuijt czy Nicolai Jørgensen. Został również dopiero drugim azjatyckim piłkarzem w historii, który sięgnął po koronę króla strzelców Eredivisie, po byłym zawodniku Feyenoordu Alirezie Jahanbakhshu. ESPN przygotowało już materiał wideo prezentujący wszystkie ligowe gole Uedy z sezonu 2025-2026.
Komentarze (0)