Georginio Wijnaldum odnalazł swoje miejsce w Arabii Saudyjskiej. Doświadczony pomocnik także w tym sezonie reprezentuje barwy Al Ettifaq, a niedawno zwrócił na siebie uwagę dwoma bramkami zdobytymi w spotkaniu z Al Nassr, zespołem Cristiano Ronaldo. Dobra forma i wygasający kontrakt sprawiają, że naturalnie powraca pytanie o ewentualny powrót do Holandii.
– Czy jeszcze kiedyś zagram w Holandii? Mój kontrakt tutaj dobiega końca, więc niczego nie można wykluczyć – przyznaje 35-letni Wijnaldum w rozmowie z Algemeen Dagblad. – Jestem w lepszej dyspozycji niż w 2024 roku i naprawdę dobrze się tu czuję. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tego. To piękny kraj, a piłka nożna naprawdę tu żyje.
Na razie były reprezentant Oranje nie ma powodów do narzekań ani poza boiskiem, ani na murawie. – To nie jest Premier League, ale gra tu wielu znakomitych piłkarzy, a kibice potrafią być bardzo zaangażowani, zwłaszcza gdy coś idzie nie tak. Przed wyjazdem do Arabii Saudyjskiej słyszałem wiele opinii, które malowały zupełnie inny obraz. Każdy ma prawo do swojego zdania, ja po prostu doświadczam tego inaczej – i to też jest w porządku.
Po rozstaniu z Paris Saint-Germain sporo emocji wywołała decyzja Wijnalduma, który nie zdecydował się na powrót do Feyenoordu, wybierając kolejny zagraniczny kierunek. Sam zawodnik podchodził do tamtej krytyki ze spokojem. – Kiedy podpisywałem kontrakt z Al Ettifaq, nie oczekiwałem, że wszyscy będą zadowoleni. Ale wydawało mi się, że skoro tłumaczę swoje motywy, to można to przynajmniej spróbować zrozumieć – podkreśla.
Jak wyjaśnia, realnych alternatyw było wówczas niewiele. – Innych opcji praktycznie nie było. Owszem, przez moment coś się działo wokół Feyenoordu, ale finansowo było to nierealne. Mam tu na myśli również kwotę transferu – mówi Wijnaldum. Paris Saint-Germain ostatecznie oczekiwało za pomocnika dziesięciu milionów euro, sumy, na którą Feyenoord nie mógł i nie chciał się zdecydować.
Mimo to Wijnaldum przez krótki czas trenował w Rotterdamie, dbając o formę. – Ten tydzień wspólnych treningów dał mi bardzo dobre odczucia. Nie znałem wcześniej Arne Slota, ale od razu było widać, jak świetnym jest trenerem. Zawodnicy czują takie rzeczy już po jednej jednostce treningowej – choćby po tym, jak precyzyjnie potrafi zwracać uwagę na detale.
Komentarze (0)