Chris Woerts uważa, że Robin van Persie utrzyma posadę trenera Feyenoordu co najmniej do zakończenia spotkania z Ajaksem. Ekspert ds. marketingu sportowego w programie In de Wandelgangen przedstawił kulisy sytuacji, sugerując, że szkoleniowiec przetrwał kluczowe rozmowy na De Kuip. Choć Valentijn Driessen pisał wcześniej we wtorek o „medialnej burzy o nic” i zapewniał, że pozycja Van Persiego nie była zagrożona, Woerts przedstawia nieco inny obraz wydarzeń.
– Van Persie zostaje. Przetrwał posiedzenie Rady Nadzorczej – twierdzi Woerts. – Istnieje kwestia alternatywy. Gdyby Robin został zwolniony, jego obowiązki musiałby przejąć na przykład René Hake. To jednak skomplikowane. Co by się stało, gdyby Hake ogłosił solidarność z Van Persiem? Co wtedy?
Na ten moment Van Persie pozostaje u steru drużyny z Rotterdamu. – Uważam, że pozwolą mu pracować do meczu z Ajaksem – dodaje Woerts, przewidując, że to właśnie wtedy nastąpi kolejny moment weryfikacji. – Jeśli w nadchodzący weekend pokonają Excelsior, kolejnym wyzwaniem będzie domowe starcie z Ajaksem. Mam nadzieję, że do tego czasu Raheem Sterling będzie w stanie biegać nieco szybciej i jego akumulatory nie wyczerpią się po sześćdziesięciu minutach.
Obecny w studio sędzia Bas Nijhuis przyznał, że trudno mu zrozumieć presję, pod jaką znalazł się szkoleniowiec. – Zajmuje przecież drugie miejsce w tabeli. Owszem, gra nie zachwyca, ale uważam, że trenerzy są zbyt szybko zwalniani. Mam z tym problem. Czy po takiej zmianie rzeczywiście zawsze jest lepiej? – pyta retorycznie arbiter.
Komentarze (0)