Presja na władze Feyenoordu, by powierzyć funkcję nowego dyrektora generalnego Robertowi Eenhoornowi, stale rośnie. Wewnątrz i wokół klubu słychać szerokie poparcie dla byłego dyrektora AZ, jednak w Radzie Nadzorczej wciąż brakuje pełnej jednomyślności.
– Rada Nadzorcza niemal nigdy nie mówi jednym głosem. Zazwyczaj można by zakładać, że w wielu kwestiach panuje tam zgoda, ale w Feyenoordzie częściej jest odwrotnie – rozpoczął Krabbendam w podcaście Dick Voormekaar. – Tak jest i teraz. Komisarze reprezentujący Vrienden van Feyenoord, którzy posiadają 48 procent udziałów, najchętniej widzieliby Eenhoorna w roli dyrektora generalnego. Nie są w tym odosobnieni. Wielu kibiców, ludzie mediów – właściwie wszyscy chcą, by Robert Eenhoorn trafił do Feyenoordu, bo ma udowodnione kompetencje. Nie trzeba tego tłumaczyć. Ma wizję, sieć kontaktów i dziesięć lat doświadczenia w AZ – wszystko, czego potrzeba na tym stanowisku.
Krabbendam podkreśla również, że sam były dyrektor jest otwarty na powrót do futbolu. – Ten człowiek jest dostępny. Nieoficjalnie dał do zrozumienia, że chce wrócić do piłki. Obecnie pracuje dla amerykańskiego funduszu inwestycyjnego, ale jest gotów wrócić i Feyenoord go interesuje. W takiej sytuacji jeden plus jeden powinno dać dwa, ale nie w Feyenoordzie.
Michel van Egmond mówi wręcz o rzadko spotykanej zgodności opinii. – To naprawdę niewiarygodne. Rzadko w historii Feyenoordu zdarza się, by wszyscy byli tak zgodni co do tego, kto powinien objąć stanowisko. To niemal niespotykane – w każdej części klubu znajdziesz zwolenników tego rozwiązania. Trzeba zrobić wszystko, by powitać go z otwartymi ramionami. Dla mnie Eenhoorn to kandydat idealny.
Zdaniem Krabbendama w tle działa jednak także inna dynamika. – Jeśli go zatrudnisz, wiesz, że pewne rzeczy się zmienią. Z zewnątrz patrzy się na to pozytywnie, ale będąc w środku, można pomyśleć: ktoś zajmie moje miejsce. Tak to działa. Eenhoorn to ktoś, kto chce mieć mandat do działania i obsadza właściwe osoby na właściwych stanowiskach według własnej oceny. To może odbyć się kosztem ludzi, którzy już tam są. W takiej sytuacji naturalną reakcją bywa: może jednak wybierzmy kogoś innego.
Van Egmond umieszcza tę sprawę w szerszym kontekście. – Feyenoord już wcześniej sondował możliwość zatrudnienia Eenhoorna. Wtedy przeszkodą była niezwykle skomplikowana struktura organizacyjna, która do dziś hamuje realny rozwój klubu. Widać to również teraz. Sukcesy Slota trochę to przysłoniły, bo za kulisami niewiele się zmieniło. To właśnie struktura była wtedy dla Eenhoorna powodem, by się wycofać. Logiczne byłoby, gdyby teraz ponownie powiedział: nie, bo nadal niewiele się zmieniło. Za dużo osób jest w to zaangażowanych, a przeszłość wciąż wpływa na przyszłość Feyenoordu.
Krabbendam zaznacza, że klub powinien działać szybko, zwłaszcza w obliczu zbliżającego się okna transferowego. – Czas nagli, a Feyenoord wciąż się waha. Chcą trzymać się zasad zarządzania: najpierw dyrektor generalny, potem dyrektor techniczny, co jest logiczne. Do tego czasu Dennis te Kloese nadal pomaga przy transferach wychodzących i udowodnił, że potrafi to robić.
Według Krabbendama opór wśród władz klubu nie zniknął całkowicie. – Z informacji od osób wewnątrz Feyenoordu wynika, że najchętniej nie widzieliby Eenhoorna, ale presja jest już tak duża, że decydują się na rozmowy. Van Bodegom musi się z nim spotkać – procedura jest bardzo prosta. Kandydatów jest kilku, około trzech, i Rada Nadzorcza musi z nimi porozmawiać, niezależnie od tego, czy Van Bodegom tego chce.
Presja na Radę Nadzorczą wciąż rośnie
Van Egmond nie kryje zdziwienia i zwraca uwagę na brak alternatyw. – Pojawia się informacja o odejściu Te Kloese, a chwilę później wszędzie czytasz, że jego następcą powinien być Eenhoorn. Młodzi, starsi, ludzie z klubu i z zewnątrz – wszyscy go chcą. Van Bodegom musiałby mieć naprawdę mocne argumenty, by powiedzieć: nie, tego nie zrobimy. Zwłaszcza jeśli nie ma żadnej alternatywy. Gdyby powiedzieli: nie bierzemy Eenhoorna, bo mamy innego kandydata – wtedy byłaby jakaś podstawa. Ja o niczym takim nie słyszałem. Ostatecznie presja jest tak duża, że będą musieli wyjść poza własne schematy.
Komentarze (0)