FC Dordrecht

Towarzyski
GN Bouw Stadion

Sob

04.07

14:30

---

---
---

---

---

---

[WYWIAD] Valente: W tym momencie od razu pomyślałem: okej, tego właśnie chcę

24.12.2025 11:10; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord.nl / Źródło: FR12.nl

Luciano Valente w obszernym wywiadzie podsumował swój rok 2025. Na podstawie dziesięciu fotografii pomocnik mógł sam wybrać pięć momentów, które wywarły na nim największe wrażenie. Rozmowa ułożyła się w chronologiczny, bardzo osobisty obraz dwunastu miesięcy, w których sportowe szczyty przeplatały się z intensywnymi, emocjonalnymi przeżyciami.

Pierwszym zdjęciem, na które Valente bez wahania wskazał, była czerwona kartka pokazana mu w meczu z Ajaksem jeszcze w barwach FC Groningen. Już przed pierwszym gwizdkiem towarzyszyło mu wyjątkowe napięcie. – To zaczęło się właściwie już od rana, bo dość szybko pojawiła się u mnie myśl, że to może być mój ostatni mecz dla Groningen. A potem sam przebieg spotkania… dostałem czerwoną kartkę, ale mimo wszystko był to bardzo szczególny moment. Tak, do dziś czasem o tym myślę – wspominał.

Co do decyzji arbitra był stanowczy. – Nie, to nie była czerwona kartka. To był nawet dobry wślizg – ocenił. Przyznał jednak, że starcie było twarde. – Może trochę ostre, ale w takim meczu to po prostu się zdarza i trochę do tego należy.

Kulminacja spotkania nadała całej sytuacji dodatkowego ciężaru. – Kiedy Blokzijl w ostatniej sekundzie… to jest moment, którego Groningen nigdy nie zapomni. Ajax w zasadzie stracił tam mistrzostwo. Dla nas to było coś pięknego i dokładnie taki był nasz cel.

Sam Valente w decydującej fazie nie przebywał już na murawie. – Siedziałem w środku, bo dostałem czerwoną kartkę. Gdy padła bramka, i tak znalazł się w samym środku zamieszania. – W chwili, gdy strzeliliśmy gola, byłem w totalnym chaosie i dopiero później dotarło do mnie, że w ogóle nie powinienem tam być. Po prostu wbiegłem na boisko. Wraca do tego dnia jako do – wyjątkowego, chaotycznego, takiego, który zostaje w pamięci.

Kolejne zdjęcie przeniosło rozmowę do momentu jego transferu do Feyenoordu. Fotografia z prezentacji – czterej zawodnicy i helikopter w tle – symbolizowała nowy rozdział. – Myślę, że rozegrałem bardzo dobrą drugą połowę sezonu w Groningen. Od początku miałem w głowie, że po tym okresie chciałbym odejść, ale wszystko zależy od tego, jak się spisujesz i czy w ogóle pojawią się konkretne kluby – tłumaczył. Gdy zgłosił się Feyenoord, nie miał wątpliwości. – W tym momencie od razu pomyślałem: okej, tego właśnie chcę.

O wyborze przesądziło jego odczucie wobec klubu. – Feyenoord zawsze kojarzył mi się z ciepłym, rodzinnym klubem, takim, w którym widziałem siebie: ze względu na kibiców i styl gry. Po prostu widziałem się tam w całości.

Jednocześnie wracał myślami do tego, co zostawił w Groningen, zwłaszcza do relacji z trenerem. – Dick jest dla mnie kimś bardzo wyjątkowym i on o tym wie. Pomógł mi we wszystkim, dał mi wolność w drużynie, jeśli chodzi o poruszanie się po boisku i proszenie o piłkę. Prywatnie zawsze był dla mnie wsparciem. To właściwie taki przyjaciel.

Lot helikopterem podczas prezentacji był dla Valente szczególnym przeżyciem, zwłaszcza że zmaga się z lękiem przed lataniem. – Tak, boję się latać. Pomyślałem: dobra, po prostu wsiadam. Siedziałem z tyłu, mocno trzymałem fotel, oczy otwarte. Naprawdę bardzo mi się podobało – przyznał. Strach jednak nie zniknął. – Nie, nadal jest. Również europejskie wyjazdy są dla mnie wyzwaniem. Albo wsiadasz, albo zostajesz w domu, więc zawsze jadę. Gdy samolot czasem zaczyna opadać, mam spocone dłonie. Zawsze patrzę na innych, jak reagują. Wszyscy są spokojni, to mnie też uspokaja.

Następnie rozmowa zeszła na jego debiut w barwach Feyenoordu. – Po prezentacji naprawdę bardzo na to czekasz. To był jeszcze mecz europejski, eliminacje Ligi Mistrzów. Pełne de Kuip – to jest coś, o czym marzysz. To nagroda za lata pracy, że możesz być teraz w takim klubie. Presja, wielkie mecze przy pełnych trybunach – to działa na mnie bardzo dobrze. W takich warunkach czuję się świetnie i potrafię się tym cieszyć.

Valente opowiadał też o tempie, w jakim wszystko potoczyło się później. – Idąc do Feyenoordu, miałem jeden cel: jak najszybciej grać. U mnie nie ma czegoś takiego jak sezon przejściowy. Wiem, co potrafię. Zdałem sobie też sprawę, że w Feyenoordzie będzie mi łatwiej niż w Groningen. Grasz z lepszymi zawodnikami i na początku możesz skupić się głównie na sobie. Oczywiście, gdy rośniesz w zespole, zaczynasz myśleć o innych i im pomagać.

– Na początku jesteś tylko dla siebie. Wszystko dzieje się bardzo szybko. Czasami nawet się nad tym nie zastanawiasz. Właściwie to nienormalne, że grasz wszystko i tydzień w tydzień możesz być ważny. To bardzo dobrze na mnie działa. Myślę, że widać u mnie dojrzałość – na boisku i poza nim. Im więcej grasz, tym więcej zbierasz doświadczeń. Jak na razie gram bardzo dużo, także w Europie. Czujesz, że każdego dnia się rozwijasz – jako człowiek i jako piłkarz – kontynuował.

Zmieniło się również jego życie prywatne. – Koniec z wychodzeniem na miasto. Teraz właściwie tylko siedzisz w domu. Włączysz film, Netflix, herbatka. W Groningen było zupełnie inaczej. Po zwycięstwach zawsze była wielka feta. W Feyenoordzie trzy dni później grasz mecz europejski. Nie, już nigdzie nie chodzę.

Kolejnym wybranym momentem była jego pierwsza bramka dla Feyenoordu, zdobyta w meczu z PSV. – Zmarnowałem wcześniej kilka okazji. To naprawdę jest mój punkt do poprawy. Już w młodzieżówce miałem z tym problem, w Groningen również. Trochę się od tego zdystansowałem, bo to nie jest moja najmocniejsza strona. Może zabrzmi to dziwnie, ale sam siebie tym nakręcałem i widziałem, że wpływa to na moją grę. Za każdym razem, gdy strzelam gola, cieszę się jak małe dziecko. To nawet nie była jakaś wyjątkowo ładna bramka, ale stadion oszalał. To był gol na wyrównanie. To są chwile, o których się marzy.

Absolutnym zwieńczeniem rozmowy był jednak jego debiut w reprezentacji Holandii. – Tak, myślę, że do tej pory to największy moment w moim życiu. To coś, o czym możesz sobie marzyć, ale co wydaje się kompletnie nierealne. To są zawodnicy, którymi grasz na PlayStation. Z kim grałem? Przede wszystkim z Frenkiem, to piłkarz, którego naprawdę uwielbiam oglądać. Na boisku emanuje spokojem, nigdy nie widać u niego stresu. To nie jest tak, że uważam się za jakiegoś amatora – przyjechałem tam też pokazać swoje atuty. Oczywiście, to inny poziom niż ten, na którym jesteś na co dzień, ale ostatecznie często dostawałem piłkę i to było wspaniałe. Tego, jak wyjątkowy jest taki moment, nie da się opisać słowami.

Komentarze (0)

Wyniki 1. kolejka

Gospodarz

Gość

SC Cambuur

? - ?

Excelsior Rotterdam

NEC Nijmegen

? - ?

SC Telstar

Go Ahead Eagles

? - ?

Willem II Tilburg

PSV Eindhoven

? - ?

Fortuna Sittard

AZ Alkmaar

? - ?

ADO Den Haag

Sparta Rotterdam

? - ?

Feyenoord Rotterdam

FC Groningen

? - ?

FC Utrecht

PEC Zwolle

? - ?

Ajax Amsterdam

SC Heerenveen

? - ?

FC Twente

Zdjęcie Tygodnia

15-21 czerwieca

Oficjalnie Giovanni van Bronckhorst został nowym trenerem Feyenoordu.

Video

Konferencja nowego trenera

Giovanni van Bronckhorst spotkał się z mediami, ponownie jako trener Feyenoordu Rotterdam.

Live chat

DamianM

'takie mecze się nie zdarzają' yhymmm dwa pod rząd. Ok

Gość

"- Pracuję w piłce 35 lat. Takie mecze zdarzają się raz na 50 spotkań, takie mecze się nie zdarzają. A nam zdarzyły się dwukrotnie. Oddaliśmy ponad 60 strzałów, a nie wspomnę już o posiadaniu piłki - powiedział, cytowany przez platformę FutbolArena."

brzmi jak wytłumaczenie van persiego.

DamianM

Turcja mocno. Ale tam rozpizdziel musi być teraz w mediach :D

Gość

do Leverkusen.

Gość

Lyon sprzedał Afonso Moreire za 29.5 mln - a kupił go rok temu za 2 mln.

DamianM

troche zaskoczony jestem

Gość

2-0

DamianM

ale cisną skubani, nie spodziewałem sie az takiego tempa

Gość

Bos pierwsza żółta.

DamianM

dobry mecz sie zapowiada

Gość

swojak australii

DamianM

Ja to ogólnie jakoś piłka reprezentacyjna mnie as tak nie kręciła. Czasem pójdę, ale nie dla samego meczu a po prostu piwo wypić. Teraz mundial, klubowej nie ma to się obejrzy, ale normalnie, w trakcie sezonu, to prawie nic albo w ogóle

Gość

Jest potworny przesyt, nadmiar meczów i naprawde ja to porównuje do ulubionego dania czy deseru - jakbyś jadł go codziennie 2/3 razy to po tygodniu zjesz byle co byle tylko tego samego nie jeść - podobnie z tymi meczami. Już nawet te 32 drużyny na mś to też za dużo a teraz dojebali jeszcze 16. Na euro to samo powinno być z 16 i któtszy turniej - gracze nie byliby zajechani i by nie odkladali sił na kolejne mecze daliby z siebie wszystko gdyby wyjebać faze grupową i dać od razu play offy. Ale to się nigdy nie stanie musi być ta żenada z 3 meczami grupowymi gdzie nikt nie gra na 100% bo nie musi bo są słabi przeciwnicy.

DamianM

oczywiście, taka szwajcaria wczoraj, pierwsza połowa to był przecież kabaret i żart a potem jeb

Gość

i to nie jest tak że to u mnie problem w koncentracją - tylko te mecze są poprostu nudne - jednak czasem taki mecz się trafi że nie chcesz żeby się kończył. Mało jednak takich meczów - jest poprostu przesyt przeciętności. Fifa i uefa mordują prestiż wszelkich rozgrywek.

DamianM

też często tak robie, w sumie non stop, pisze newsy i slucham, te wczesniejsze mecze oczywiscie

Gość

Ja mam włączony na innej karcie mecz a na innej co innego oglądam - jak pada gol to zerkam.

DamianM

ja to samo, jeszcze w miare jest czasami bo u mnie o 20 i 23 są, ale o pólnocy czycoś za ujabym nie oglądał mając na rano do pracy

Gość

Nie obejrzałem żadnego całego meczu jeszcze ;D zawsze się nudziłem i wyłączałem - najwięcej zobaczyłem niemcy-curacao - około 70 minut obejrzałem. Meczów po 00:00 nie ogladam.

DamianM

też, chociaż szkocje dla ich hymny chwile też hehe

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.