Zamieszanie po niedzielnym meczu FC Utrecht – Feyenoord rozpoczęło się od obrzucenia kamieniami samochodu z kibicami gości. Taką wersję wydarzeń przedstawiła policja w najnowszym komunikacie dotyczącym zajść w rejonie Galgenwaard. W dalszej kolejności doszło do krótkiej bójki pomiędzy sympatykami obu klubów, a funkcjonariusze zatrzymali trzech kibiców FC Utrecht.
Jak informuje policja, w momencie wyjazdu około dwudziestu autokarów z fanami Feyenoordu jeden z pierwszych pojazdów został zaatakowany przez fanów gospodarzy. Do zdarzenia doszło tuż za ogrodzeniem parkingu, przy wjeździe na drogę Waterlinieweg – podaje RTV Utrecht. Pasażerowie aut wysiedli, po czym, według relacji służb, wywiązała się bójka pomiędzy „dwiema grupami kibiców”. Interwencja oddziałów prewencji szybko doprowadziła do jej zakończenia.
Wydarzenia te wywołały jednak duże poruszenie wśród pozostałych sympatyków Feyenoordu, którzy znajdowali się za ogrodzeniem w oczekujących autobusach. Spora grupa opuściła pojazdy, próbując sforsować bramę i również wejść w konfrontację. W powstałym zamieszaniu ucierpiał steward, a kibice grozili przedarciem się przez otwarte już przejście. Wówczas na miejsce skierowano oddziały prewencji, aby uwolnić pracownika ochrony i zapobiec wyjściu tłumu poza teren zabezpieczenia. Funkcjonariusze użyli pałek służbowych oraz gazu pieprzowego.
Nagrania krążące w mediach społecznościowych – co przyznaje także policja – sprawiają wrażenie bardzo gwałtownych. Rzecznik podkreśla jednak, że przedstawiają one jedynie „końcowy fragment naszej interwencji”. Jak zaznacza, wcześniej miało dojść do kilku konfrontacji z kibicami Feyenoordu, którzy nie podporządkowali się poleceniu powrotu do autobusów. Wyraził przy tym nadzieję, że nikt postronny nie ucierpiał, dodając, że każdy powinien mieć możliwość powrotu do pojazdu. – W takim momencie musimy zareagować i nie możemy oceniać indywidualnie, czy dana osoba rzeczywiście ma złe zamiary – wyjaśnił.
Materiał wideo dokumentujący zajścia jest – jak zawsze w przypadku „działań na dużą skalę” – analizowany przez policję. Jednocześnie służby już teraz podkreślają, że interwencja była ich zdaniem konieczna, ponieważ istniało „realne zagrożenie poważną przemocą między grupami kibiców, a także szturmowano ogrodzenie, przy którym atakowano pracowników ochrony i funkcjonariuszy”. Szczególnie poważnie oceniono również masową odmowę powrotu do autobusów.
Policja zatrzymała dwóch podejrzanych – w wieku 43 i 23 lat, pochodzących z Driebergen-Rijssenburg oraz Nieuwegein – pod zarzutem podżegania. Trzeci zatrzymany, 32-letni mieszkaniec Zeist, został ujęty za naruszenie zakazu stadionowego. Rzecznik policji potwierdził, że są to kibice FC Utrecht.
– Funkcjonariusze są szkoleni, by w razie potrzeby używać siły – przekazano w komunikacie. – Przemoc zawsze jest trudna i wywołuje emocje, co jest zrozumiałe. Dla policjantów stanowi jednak element wykonywanego zawodu i jest stosowana w sposób profesjonalny oraz odpowiedzialny.
– Sięgamy po nią wyłącznie wtedy, gdy nie ma innej możliwości. Punktem wyjścia jest użycie najmniej dotkliwego środka przymusu i niedopuszczenie do zastosowania większej siły, niż to konieczne. Każda taka interwencja podlega później niezależnej ocenie – dodano.
Feyenoord zwrócił się już o wyjaśnienia dotyczące działań policji. W poniedziałek stanowisko przedstawiło również stowarzyszenie kibiców rotterdamskiego klubu, które krytycznie odniosło się zarówno do zamieszek, jak i do sposobu interwencji funkcjonariuszy. – Otrzymaliśmy dużą liczbę zgłoszeń, wiadomości e-mail, a przede wszystkim materiałów wideo wskazujących na niepokojący schemat użycia nieproporcjonalnej siły – przekazano.
– Na nagraniach wyraźnie rozpoznawalnych jest kilku policjantów, których zachowanie sugeruje, że nie panowali nad emocjami i gniewem. Uważamy to za niedopuszczalne. Na podstawie zebranych informacji rozważamy podjęcie dalszych kroków – dodano w oświadczeniu.
Dziennikarz Valentijn Driessen otwarcie potępił sposób interwencji służb przy autobusach z sympatykami gości. Jego zdaniem użyta siła była nieproporcjonalna i skierowana przeciwko osobom, które nie stanowiły bezpośredniego zagrożenia.
– Te nagrania wyglądały naprawdę absurdalnie. Widać ludzi stojących przed autobusami w kolejce, czekających, aż będą mogli do nich wejść. Są po prostu bici i spryskiwani gazem łzawiącym po twarzach. Mówimy o osobach, które chcą jedynie wsiąść do autobusu – wyjaśnił w podcaście Kick-Off. Według dziennikarza napięcie pojawiło się w chwili, gdy kibice FC Utrecht próbowali przedostać się do strefy, w której stały autokary z fanami Feyenoordu, co potem potwierdziła policja.
Publicysta uważa, że policja niewłaściwie rozłożyła akcenty, koncentrując się na kibicach przyjezdnych zamiast na stronie atakującej. – Najlepszym rozwiązaniem byłoby po prostu zatrzymanie fanów Utrechtu poza tym obszarem. Wtedy nic by się nie wydarzyło, a ludzie mogliby normalnie wsiąść do autobusów. To naprawdę skandaliczne obrazy – ocenił.
Driessen porównał całą sytuację do innych niedawnych przypadków policyjnej przemocy, które wywołały szeroką debatę publiczną, podkreślając, że obecna interwencja była – w jego opinii – znacznie poważniejsza.
– Pomyślmy o zamieszaniu wokół jednego kopnięcia policjanta wobec muzułmanki. A kiedy zobaczysz to… To jest dziesięć razy gorsze. To zachowanie naprawdę nie ma żadnego sensu – stwierdził.
Dziennikarz zwrócił też uwagę na charakter grupy kibiców obecnych przy autobusach. – Fani robią stosunkowo niewiele, bo to uprzywilejowani kibice, którzy mogą jeździć na mecze wyjazdowe – do tego potrzebna jest specjalna karta. To niekoniecznie chuligani. Widać było też wielu starszych ludzi. Teraz czytam, że związek zawodowy policji twierdzi, iż funkcjonariusze wykonali świetną pracę, ale tydzień temu w ogóle ich nie słyszałem. Tamten policjant musiał się ukrywać i był poważnie zastraszany – wtedy nikt z nich się nie odzywał – podsumował.
Komentarze (0)