FC Midtjylland

Liga Europy
MCH Arena

Czw

06.10

21:00

NEC Nijmegen

Eredivisie
Goffertstadion

Nie

02.10

14:30

1:1

Ove Kindvall

  • Numer:10
  • Narodowość:Szwecja
  • Data urodzenia:16.05.1943
  • Pozycja:Napastnik
  • Wzrost:176 cm
  • Waga:66 kg
  • Koszt transferu:Brak informacji
  • Poprzedni klub:IFK Norrköping
  • Miejsce urodzenia:Norrköping
  • Na wypożyczeniu:Nie

Biografia

Ove Kindvall to legenda nie tylko dla kibiców Feyenoordu, ale przede wszystkim dla wszystkich zawodników grających w linii ataku. W 144 rozegranych meczach ligowych w Feyenoordzie zdobył 129 bramek! Nie trudno się więc domyślić, że Ove każdy rok kończył z niesłychanie dużym kontem bramkowym (średnio 0,9 gola na mecz). Kindvall jest uważany przez wielu za najlepszego napastnika, jaki kiedykolwiek grał w Feyenoordzie. Swoją karierę rozpoczął w portowym mieście gdzie się wychował, w IFK Norrköping. Jego ojciec grał w tym klubie, choć nigdy nie wyszedł poza drugi zespół. Ove zaliczył znacznie lepszy progres. W młodym wieku zadebiutował w pierwszym zespole. Grał między innymi razem z doświadczonym Harrym Bildem. Obaj doskonale się rozumieli co przekładało się na wiele wspólnych bramek.

Bild pod koniec 1965 roku został pierwszym obcokrajowcem zatrudnionym w Feyenoordzie. Tymczasem Kindvall również poczuł już chęć zmiany barw amatorskiego Norrköping. Chciał przejść na poziom profesjonalny, czego nie mógłby osiągnąć w pełnym stopniu w Szwecji. 23-letni Kindvall cieszył się dużym zainteresowaniem, głównie z Hiszpanii i Włoch, ale w końcu wybrał Feyenoord. Nie tylko dlatego, że wcześniej zawitał tam Blind, ale dlatego, że miał nadzieję, iż w Holandii na początku ciążyć będzie na nim mniejsza presja. "W klubach z południa Europy można zarobić znacznie więcej, ale musisz przystosować się do żelaznych zasad; obozy szkoleniowe, wojskowa dyscyplina, nie ma wolności do wypoczynku, do życia.

Futbol to część mojego życia, ale nie całego. Oczekuje udanej przygody z Feyenoordem [...]". W swoim pierwszym sezonie w nowym klubie (1966/1967) musiał się przystosować. Portowcy rozgrywali mecze systemem 4-4-2, a w ataku grywał już Blind. "To zupełnie inna piłka, niż ta do której byłem przyzwyczajony, nie wiedziałam, co powiedzieć. Musisz znaleźć swoją drogę w takim zespole". W oczach ówczesnego trenera Willy'ego Kmenta duet nie funkcjonował prawidłowo. Pierwsze sześć miesięcy w Rotterdamie dla Szweda nie były więc udane. Druga odsłona sezonu była już zupełnie jakby nową bajką. W dwudziestu trzech występach, snajper notuje dwadzieścia dwa trafienia! W lecie 1967 De Kuip opuszcza jego rodak Blind.

Tymczasem Kindvall w 1968 roku przyznał: "Może to było dobre dla mnie, że Harry Bild odszedł. Naprawdę go podziwiam, był wielkim piłkarzem, ale podświadomie, prawdopodobnie byłem o wiele gorszy od niego. Oddawałem mu piłkę zbyt często, gdy sam miałem dobrą okazję do zdobycia bramki". Po trudnym okresie Kindvall mógł czuć się w Holandii co raz to swobodniej. Nie trwało długo, zanim opanował język holenderski. Swego czasu uczył się wiele języków - angielskiego, niemieckiego i francuskiego. Wraz z żoną częściej czytali lokalne gazety i oglądali telewizję. Jeśli chodzi o aspekty sportowe, wyróżniała go szybkość i strzelecki nos. Szwed zazwyczaj stał i czekał na podanie po czym bez problemu pakował ją do siatki.

Nie był szczególnie uzdolniony, jego styl był prosty i skuteczny. Po pierwszym dość z ciężkim roku, Kindvallowi zdarzały się skromniejsze czasy. Problem nastawał w miesiącach zimowych. W marcu 1968 mówił : "W Szwecji w zimę po prostu w piłkę się nie gra. Następnie mamy czas na inne rzeczy". Z tego też powodu snajper grywał także w pomocy, gdzie zaliczał ciężką pracę, wypracowywał szanse dla kolegów. Kindvall prezentował przede wszystkim skromny, sportowy wygląd. Przekleństwa i krzyki nie były w jego stylu, co najwyżej, wyraził swoje niezadowolenie gestami. Początkowo często było to przyczyną problemów z arbitrami, którzy dostrzegali jego spontaniczną reakcje, co było zarazem formą protestu.

Dopiero później zdali sobie sprawę z tego, że Kindvall po prostu wyrażał swój gniew na siebie. Raz jednak zdarzyło mu się posunąć dalej. W meczu z NAC Breda, przycisnął gracza drużyny przeciwnej do ziemi. Nawet go uderzył. Całe zajście poskutkowało zawieszeniem, co przyjął bez protestu. Kulminacyjnym punktem kariery snajpera była zwycięska bramka w finale Pucharu Europy przeciwko Celtikowi Glasgow (1970) rozgrywanym w Mediolanie. Najpierw do dogrywki doprowadziła wyrównująca bramka Rinusa Israëla, który popisał się znakomitym uderzeniem z rzutu wolnego. Trzy minuty przed końcem dogrywki Ove Kindvall pokonał stojącego w bramce The Bhoys Evana Williamsa i zapewnił Feyenoordowi mistrzowski tytuł.

Tym samym klub z Rotterdamu jako pierwszy w dziejach holenderskiego futbolu triumfował w tych rozgrywkach. "Tak, to złota bramka w mojej karierze. Bramkarz nie miał szans. Przy odrobinie szczęścia, mogłem zdobyć jeszcze dwa gole, ale i tak jestem zadowolony". Sezon 1970/1971 nie był już najlepszym rokiem. W pierwszej połowie zdołał zdobyć marne dziesięć bramek, jednak nadrobił zaległości w drugiej odsłonie rozgrywek, kiedy dwunastokrotnie trafiał do siatki rywali tym samym zostając jeszcze królem strzelców w Holandii. W ostatnim mecz sezonu, zarazem meczu pożegnalnym, zdobywa dwie bramki. Zakończył walkę w Feyenoordzie jako król, po czym fani więcej na De Kuip już go nie zobaczyli.

Odejście Kindvalla ogłoszone zostało z wyprzedzeniem. Napastnik, który rok wcześniej kupił dom w Norrköping, zdecydował, że czas powrócić do Szwecji. Był zadowolony z tego, co osiągnął w Feyenoordzie i chciał zbudować coś nowego w ojczystym kraju. Wielu nie może zrozumieć, co 28-letniemu wówczas Ove przyszło tak szybko wrócić do ojczyzny a ponadto... Pograł jeszcze w FK Norrköping, gdzie grywał najczęściej w środkowej linii, biorąc również udział w mundialu rozgrywanym w Niemczech w 1974 roku (także w 1970), będąc jednym z najważniejszych zawodników w zespole. Aż wreszcie postanowił zakończyć karierę grając w IFK Göteborg. Miało to miejsce w 1977 roku. Dick Schneider i Treijtel Eddy, którzy stali się przyjaciółmi Kindvalla, wciąż starali się go namówić do zmiany decyzji. Nie pomogła nawet nowa oferta z Feyenoordu. Jak sam swego czasu przyznał, wybrał to co jest najlepsze dla jego żony i dzieci. Zawsze był trochę stęskniony.

Mecze w Feyenoordzie: 144
Bramki w Feyenoordzie: 129

[Opracował: Damian Maszycki]

Wyniki 9. kolejka

Gospodarz

Gość

FC Groningen

? - ?

RKC Waalwijk

FC Volendam

? - ?

Ajax Amsterdam

NEC Nijmegen

? - ?

Excelsior Rotterdam

Sparta Rotterdam

? - ?

FC Emmen

SC Heerenveen

? - ?

PSV Eindhoven

Go Ahead Eagles

? - ?

SC Cambuur

Feyenoord Rotterdam

? - ?

FC Twente

Vitesse Arnhem

? - ?

Fortuna Sittard

FC Utrecht

? - ?

AZ Alkmaar

Zdjęcie Tygodnia

2-9 października

Feyenoord Rotterdam, jak to ma już w zwyczaju, nie wykorzystał potknięć rywali i sam zgubił punkty, remisując 1-1 z NEC Nijmegen.

Video

NEC 1-1 Feyenoord

Po remisie 1-1 kolejna strata punktów, tym razem z Cesarskimi.

Live chat

Norbi

Kokcu następny po Idrissim wyleczony zdaje się z gry, faul na nim był ale co tam nic nie ma nawet kartki przed polem bramkowym

GAV

podwojna zmiana,brakowalo mi Walemarka ostatnimi tygodniami,super ze wraca

Gość

Morata miał niedawno hattrick ze spalonych odwołanych goli.

Gość

az 2-2

DamianM

o mają gola w końcu

Gość

I te jebane spacerki po boisku uhhh

DamianM

zobaczcie sobie mecz Qarabachu, chyba trzy gole zdobyli już a dalej jest 0-0 :D :D

Gość

Podanie do tyłu i laga na ślepo - to nasz "pomysł" na gre.

Norbi

Jeszcze będzie 1-3

GAV

trzymamy to 2-1,popcorn juz poszedl ide po browara

DamianM

z dupy też trzeba wykorzystać, a co my jacyś inni, że nic z dupy nie możemy> a inni mogą? jakiś monopol?

DamianM

z dupy gole? no ja ***** proszę was, my wszystko z dupy dostajemy, jużteż popadajmy w jakieś chore nie wiem co. Taka piłka.

Norbi

cichutkoooo, dajcie im wygrać :P

Gość

Gramy znowu piłkę jak za Advocaata.

Gość

2 gole z dupy totalnie dostaliśmy - nie zasługujemy na prowadzenie w tym meczu i zaraz je utracimy pewnie.

Norbi

A tymczasem az na 2-1

DamianM

oni to robią, żebyście nie spali, o tym nie pomyśleliście :)))

Gość

Ręcznik w bramce - proste straty na kontre - kwestia czasu kolejne gole M,

DamianM

idealnie jebnął

Van den Graaf

ale mu weszła

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.